Sekta lefebrystów-tradycjonalistów

Poniższy artykuł jest rozszerzany (to jednak gruba sprawa) i uzupełniany na nowym naszym blogu. Na aktualnem serwerze „wordpress” nie będziemy już wstawiać nowych artykułów. Wszystko nowe, a częściowo przeniesione stąd jest na https://przeciwherezjom.livejournal.com/

Kim są??? Poznajemy ich po szczególnej miłości i trosce o stary przedsoborowy ryt trydencki Mszy św. Niby nic złego – Ojciec Święty Benedykt XVI zatwierdził ten sposób odprawiania Mszy św. jako ryt nadzwyczajny (w rozumieniu drugorzędny). Czyli nic złego? Nie! Bo z rytu trydenckiego zrobili sobie bożka i i stawiają go na piedestale, posuwając się aż do zaprzeczania Obecności Jezusa na Mszy Świętej posoborowej i podważając ważność Tej Mszy Świętej. Posuwają się nawet do bluźnierstwa, przezywając i wyśmiewając Najświętszą Ofiarę Mszy Świętej sprawowaną w tym rycie. To jest kult rytu. To jest ich główny sposób przyciągania do swojej sekty ludzi, bo każdy jest wrażliwy na piękno, sacrum. W przeszłości Msza św sprawowana w starym rycie była nieatrakcyjna. Większość księży niestety sprawowała ją bardzo niestarannie, pospiesznie, organiści jeszcze gorsi niż obecni, niezrozumiały dla większości język łaciński itd. Nie było wiele piękna… Jednak oczywiście, jak się przyłożyć – a sekta i zwolenników i kasy ma sporo – to można tak przygotować, że jest na zewnątrz cudnie. I katolicy wciągani w to, myślą, że tak było zawsze…. Potem są uczeni, że to winien był Paweł VI, a potem, że św. Jan Paweł II popełniał błędy, potem, że zupełnie był „be” (bo pogonił ich guru Lefebvra). A potem, że normalna Msza św jest nieważna, bo skażona modernizmem, bo kapłani nie stosują się do przepisów liturgicznych, bo Papież nie miał prawa (sic!) zatwierdzić nowego rytu itd. Koniec końców całe zwiedzione towarzystwo, nie wiedząc nawet kiedy, ląduje poza Kościołem. Sekta? zdziwieni? Przecież nienawidzicie wszystkich, którzy nie mają waszych poglądów (dlatego odrzucacie ekumenizm – jest odmiana fałszywa i prawdziwa ekumenizmu – wy odrzucacie wszelki ekumenizm, czyli de facto zamykacie bramy nieba dla wszystkich, co nie są waszych poglądów) – uważacie, że tylko wy zostaniecie zbawieni – tak funkcjonują wszystkie sekty!

 I największy błąd. Otóż chrześcijaństwo oparte jest na wielkiej Prawdzie – że zbawienie jest tylko przez Jezusa Chrystusa!!! Wy macie w miejsce Jezusa kogoś innego: nazwaliście go „tradycja”. Przez małe „t” tu piszę. Bo wy nie zachowujecie Tradycji Kościoła. Najważniejsze w Tradycji to szacunek dla każdego następcy św. Piotra – uległość Jego nauczaniu (nie dotyczy oczywiście osoby antypapieża – no bo jest antypapieżem – z funkcją następcy św. Piotra nie ma nic wspólnego). Wasza krytyka wobec kilku Papieży – wzgardliwie nazywanych posoborowymi – jest tak wredna, że zakrawa na chuligaństwo – gdzie tu miejsce na uległość, szacunek, POSŁUSZEŃSTWO??? A odciąganie ludzi od Kościoła (zjadliwa krytyka NOM-u) – w praktyce sprawiająca, że wasi wyznawcy coraz rzadziej korzystają z sakramentów, aż w końcu nawet co niedziela nie chodzą do kościoła, bo przecież warto być tylko na „czcigodnej” starej Mszy św. (której dostępność w praktyce jest bardzo ograniczona). I tu dodatkowa sprawa.

Kiedyś na pewnym blogu, ze zdziwieniem, wręcz szokiem zauważyłem reakcję zagorzałego guru tej sekty. Otóż reakcja była na moją obronę godnego przystępowania do Komunii św. – na klęcząco i do ust. Ów lefebrysta publicznie obśmiał – wyszydził moją obronę. Skąd zdumienie? Powinno być dla mnie oczywiste, że jeśli zrobił to świństwo człowiek z sekty, czyli sługa szatana (mocne słowa, ale jest to w Ewangelii: „kto nie zbiera ze Mną, rozprasza”) to jest jasne, że walczy z każdym przejawem dobra w Kościele. Zaskoczenie moje wynikało z logiki działalności tradycjonalistów. Otóż będąc przywiązani do rytu trydenckiego przejęli perfekcyjnie także sposób uczestnictwa we Mszy św. (przeważnie na klęcząco), nie mówiąc już o samym przyjmowaniu Komunii św. A tu taka niespodzianka!!! Hipokryzja? Tak, i to celowa. Ponieważ „przecedzając komara, a połykając wielbłąda” dbają oni starannie , by na ołtarzu paliły się świeczki w odpowiedniej ilości, z prawdziwego wosku, by organy były prawdziwe itd. Ale w nosie mają, co poza ich gettem dzieje się w kościołach. A nawet nie w nosie – więcej – oni celowo obśmiewają i cieszą się ze wszystkich nadużyć które są w czasie zwykłej Mszy św. Chcą dzięki temu, przez wyszydzenie pozbyć się nowego rytu. Totalnie destrukcyjna, wręcz diabelska taktyka. A tu dotyczy najistotniejszego: SERCA KOŚCIOŁA – NAJŚWIĘTSZEJ EUCHARYSTII! Oni walą w to SERCE, Biją je wraz z modernistami. Ot, ciekawa spółka dwóch skrajnych herezji. A w sumie cel ten sam: Zniszczyć Najświętszą Ofiarę, wyszydzić Pana Jezusa Obecnego w Najświętszym Sakramencie. I tak przy okazji- lepsi są od modernistów w ataku na Tron Piotrowy. Właśnie! Tron Piotrowy!!! Odrzucają nauczanie ostatnich Papieży. Jeden z głośnych w Polsce kapłanów-guru chwalił się w internecie, że odmawia wszystkie trzy części Różańca! To znaczy odrzucił oficjalnie novum – czwartą część – tajemnice światła – które podał Kościołowi nasz wielki, święty Papież Jan Paweł II. Pokazał, że ma w nosie nauczanie i posłuszeństwo Kościołowi! Tak, Kościołowi! Bo zawsze stawiało się znak równości między pojęciem „posłuszeństwo Papieżowi” a „posłuszeństwo Kościołowi”. Kim są nieposłuszni? Czy mają prawo mienić się kapłanami czy świeckimi Kościoła katolickiego?!

To właśnie nieposłuszeństwo kolejnym Ojcom Świętym, połączone z pychą posuniętą do absurdalnych rozmiarów: totalnego odrzucenia nauczania i decyzji ostatnich papieży jest kamieniem ich upadku. Bóg w swoim wielkim miłosierdziu w przededniu ciężkiej próby czasów ostatecznych, które właśnie nadeszły, dał nam w ostatnim okresie dziejów wielkich i świętych papieży. O ile można nieco usprawiedliwiać wyłaniające się w dalekiej przeszłości schizmy, w których jedną z ważkich przyczyn było osobiste, często niemal niemoralne prowadzenie się ówczesnych papieży, o tyle teraz nie ma takiego usprawiedliwienia. Wściekły atak abp Lefebvra na osobę ówczesnego Ojca Świętego – Wielkiego Jana Pawła II był aktem pychy porównywalnym do grzechu Lucyfera! Niestety, zwolennicy ekskomunikowanego biskupa kontynuują tę potworność i aktualnie daleko przewyższyli swojego duchowego założyciela. Jednak są sprytni – nie ujawniają tego od razu. Najpierw przyciągają piękną oprawą zewnętrzną Mszy św. w rycie trydenckim, a gdy już mają człowieka rozpoczynają pranie mózgów, wyżej w skrócie opisane. Procentowo wydaje się sekta ta nie być zbyt wielkim zagrożeniem – ludzie angażujący się mocniej w błędy tej schizmatyckiej grupy (zrzeszonej w dwóch bodajże Bractwach, co ciekawe, wzajemnie się zwalczających) stanowią jakiś promil wobec populacji katolików. Wobec wielkiej schizmy Lutra z przeszłości wydaje się to być niczym. Nie jest tak. Bo ten promil, to najlepsi. To najczęściej najgorliwsi wśród zastępów Ludu Bożego. To ludzie dobrze ukształtowani moralnie, miłujący Boga, często aktywnie działających na polu społecznym, politycznym. I to w dobru. Ot, taką tylko mają słabość do pięknej w sensie zewnętrznym Mszy św. I nawet nie można powiedzieć, by była ta słabość czymś złym. Nie. Ojciec Święty Benedykt XVI bardzo pragnie i jasno to wyraził, że chce, by ta piękna stara Msza św. była często odprawiana. Jednak ośrodki w których można znaleźć się w tym pięknie są strasznie zarażone błędami tam przemycanymi przez sektę tradycjonalistów-lefebrystów. Więc bezwiednie zarażani są najczęściej częściowo inni sympatycy.

I co dalej? Im dalej w las tym bliżej do piekła. Wiele dusz świątobliwych, wybranych pereł przez Boga z przeszłości tam się znajduje. Bo czyniąc w swym życiu wiele niewątpliwego dobra i szczerze podążając za Bogiem zbłądzili pychą. Pycha zniszczyła najświętszych – wielu potencjalnie świętych. Lucyfer przez pychę wyniósł się nad Boga i okazał pełne nieposłuszeństwo. Analogicznie – członkowie powyżej opisanej sekty wynoszą się ponad Ojca Świętego (szczególnie odrzucają Pawła VI i Jana Pawła II) i okazują pełne nieposłuszeństwo i zjadliwą krytykę. Jest dopuszczalna owszem, krytyka posunięć prawowitego papieża. Np św. O.Pio prosił Ojca Świętego, by nie wprowadzał nowego rytu Mszy św. – jakaś forma krytyki. Ale z synowskim poddaniem i miłością przyjął to postanowienie, jako coś dla niego szalenie bolesnego, ale z prawdziwą miłością wiernego i miłującego syna Kościoła świętego. O.Pio był wielkim wrogiem lefebrystów – choć prywatnie wielkim zwolennikiem starego rytu. Czy ten paradoks nie przemawia do was??? „Ojcze, nie moja lecz Twoja Wola niech się stanie„. Znacie te słowa? Tak zapewne powiedział św. O.Pio w kontekście tej sprawy. Tak wszyscy powinniśmy mówić i z synowskim poddaniem i miłością przyjmować niezrozumiałe dla nas decyzje czy wskazania papieży. Zgadzacie się z pojęciem, że Kościół jest Matką? Tak? A czy to dobra matka, czy ojciec, który rozpieszcza swe dzieci słodyczami, zabawkami. Tak, teraz tysiąc matek na jedną tak czyni. Żyjemy w czasach wielkiego zła w wychowaniu – rodzice prowadzą swoje dzieci jak tuczne zwierzęta na wieczną rzeź. Ale to temat na inny artykuł. Jest oczywiste, że dobra matka od dzieci wymaga, daje trudne nakazy, nie rozpieszcza, nieraz surowo ukarze. Tak samo czyni Matka-Kościół – najlepsza z matek. I co chcielibyście, by Bóg przez Ojca Świętego dawał wam tylko słodycze i zabawki? Zawsze super liturgię najlepiej tylko po łacinie i całą pięknie śpiewaną, łagodne, coraz bardziej łagodzone przykazania kościelne? Złagodzony post eucharystyczny na maxa? Komunię św. przez internet? Spowiedź znieść, bo trudna?

ROZUMIECIE??? Kolejni Papieże w dziejach Kościoła nieraz dawali trudne i przykre dla wiernych wskazania. Być może dla wielu trudnym i bolesnym wskazaniem jest preferowanie Novus Ordo. I jako takie trzeba je przyjąć. Dobre dziecko jest uległe i posłuszne, nawet gdy nie rozumie wskazania, które dobra MATKA dała. I zauważcie, że to co napisałem kilka zdań wcześniej się wypełnia – wilki które weszły między pasterzy właśnie tak czynią. Jednym rzucają ochłap złagodzonych przykazań, innym Komunię św. na łapę, jeszcze innym pozwalają łaskawie na odprawienie Mszy św. trydenckiej. Tylko po to, by mieć was w łapie, by wami manipulować. I wielu zaczyna wierzyć w absurdy – np. że św. Jan Paweł II był „be”. Nie idźcie, och, nie idźcie za tą sektą! Wróćcie bracia i siostry do Kościoła. Kościół was potrzebuje, potrzebuje waszej gorliwej modlitwy, waszej walki o piękną liturgię, waszej miłości, aktywności. Kościół doświadcza teraz potwornego ataku i od środka i od zewnątrz. Nie pogłębiajcie Jego cierpienia swoim odejście czy unikiem w głąb sekty, gdzie póki co, czujecie się dobrze… Jednak to poczucie wkrótce się skończy – i co wtedy powiecie Jezusowi, że Go zdradziliście???

Atak na Medjugorie

Nie, nie jest najgorsze odrzucenie prawdziwości objawień, przez szalejącą do samego szczytu hierarchii na Watykanie masonerię kościelną. Nawet przeciwnie – jeśli taką deklarację składa biskup skorumpowany przez działalność pedofilską, to wręcz przeciwnie – jakby jest to światłem przeciwnym. Zło nienawidzi?! Więc to , co zło nienawidzi jest dobrem. Jednak na wielu to zadziała. Bardzo wielu jest zwiedzionych, bo myślą, że to skorumpowana, ale jednak legalna władza kościelna. Ano nie:

https://przeciwherezjom.wordpress.com/2020/04/27/kto-jest-obecnie-papiezem-albo-inaczej-czy-mamy-obecnie-papieza/

Gorszym przejawem ataku na największe Objawienia Maryjne naszego czasu, jest przebiegła próba zniszczenia ich od wewnątrz. Splugawienia. Planowane i częściowo jest już zrealizowane coś, czym splugawiono nasz polski – maksymilianowski Niepokalanów:

https://przeciwherezjom.wordpress.com/2019/12/09/kim-jest-kobieta-monstrancja-w-kaplicy-gwiazda-niepokalanej-w-niepokalanowie/

Analogicznie, prawdopodobnie przez tego samego artystę-masona z Polski jest aktualnie budowana podobna kaplica adoracji w Medjugorie – ale kto tam będzie adorowany? Ano to coś, które będzie przedmiotem adoracji właśnie objeżdża polskie kościoły. To „cudo”, monstrancja jest przedmiotem kultu, a nie Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie”. I konkretne uwagi. Takie samo oświetlenie Hostii jak w Niepokalanowie – ostre ledowe żarówki skierowane w stronę ludzi – nie da się patrzeć na Ciało Pana. W aureoli są wkomponowane trzy jakby krzyżyki – adorujący nie musi wiedzieć co to jest – tak wyglądają. Szczególnie najwyraźniejszy z nich jest wyraźnie do góry nogami – tak jak eksponują Krzyż sataniści. To takie strasznie trudne nadać Krzyżowi właściwy wygląd w inwestycji wartej miliony złotych? Trzecia, jeszcze grubsza sprawa, (modliliśmy się w tym kościele kilka godzin, stąd te spostrzeżenia) – otóż dokoła jest duża ładna aureola – z daleka, ale właściwie to z normalnej odległości adorujących ta aureola ma kształt skrzydeł – takich zwiewnych delikatnych. Jedno z nas skojarzyło, że to skrzydła anioła…. No Matka Boża, która rzekomo jest „monstrancją” nie jest aniołem, tylko człowiekiem. Jest naszą ludzką Mamą. Duży błąd teologiczny. Ale drugie z nas skojarzenie miało znacznie gorsze (nie rozmawialiśmy na ten temat wcześniej – zauważyliśmy ten szczegół razem nie komunikując się między sobą!). Otóż, że są to skrzydła wróżki!!! Obawiam się, że właśnie to skojarzenie wskazuje na celowość zamierzenia pseudo-artystycznego. W Niepokalanowie mamy kobietę-prostytutkę, tutaj kobietę-czarownicę. Tyle dojrzanych szczegółów. Szczerze mówiąc mało się przypatrywaliśmy – lepiej było zamknąć oczy i adorować Pana Jezusa – patrzenie przeszkadzało w modlitwie. Po wszystkim przeczytaliśmy z tablicy informacyjnej opis tego „cudu”. I tam jeszcze można doczytać o jakiś kamyczkach, które mają imitować kamienie nie z tego świata – czyli kolejny okultystyczny element: UFO.

I co teraz? Ano, jeśli do kogoś dotrą te nasze wypociny, a ma jakiś kontakt z osobami odpowiedzialnymi lub mającymi dostęp do odpowiedzialnych za Medjugorie to gorąco prosimy o przekazanie powyższego. BROŃMY MEDJUGORJE!!!

Atak na Słowo Boże – nowy Lekcjonarz!

Chyba już ok. 10 lat temu wydany został nowy Lekcjonarz Mszalny. Stopniowo wchodził do naszych kościołów. Bardzo stopniowo. Jednak ostatnio na hurra jest już niemal wszędzie odczytywane z niego Słowo Boże. I stąd ten artykuł, właściwie z ludzkiej słabości – bólu i zdenerwowania. Bo nie da się w czasie Mszy św. z rozkoszą wsłuchiwać i delektować Słowem Bożym. Otóż bogato zastawiony stół Słowa Bożego jest największym plusem Mszy św. w rycie posoborowym, czyli zwyczajnej, powszechnej dzisiaj. Niestety wrogowie Kościoła nie śpią i co najlepsze próbują na różne sposoby niszczyć. Zanim zabronią nam (ta obrzydliwość jest planowana i zapowiedziana) słuchać, a kapłanom głosić Słowo Boże, to próbują zniszczyć Jego przekaz. Zaczęło się od „Modlitwy Powszechnej” gdzie gotowe wezwania, niegdyś na poziomie teraz są proponowane denne, wręcz szkodliwe. O tym już przed laty pisaliśmy na naszej stronie. Kolejny etap to sprawienie, że wielu księży głosi często wręcz herezje, lub kazania, więcej niż byle jakie. Kapłani, często słuchają i pobierają z internetu gotowce, specjalnie preparowane przez oficjalne media katolickie tak, by rozpowszechniać poważne błędy. Większość czytających niech nie udaje – na pewno wiecie o czym tu piszę. I mamy kolejny etap zniszczenia. Otóż w wielu parafiach ostatnią deską ratunku dla oparcia swojej duchowości w Bogu było żywe Słowo Boże – codziennie obszerne fragmenty Pisma św. I nawet jeśli czytanie przeczytał fatalny lektor, organista niewyraźnie zaśpiewał to jakoś tam z pamięci poprawiało się w myślach błędy geniuszów wymowy i w sercu i umyśle zawsze jakiś fragment pożywnego pokarmu Słowa Bożego został. Niestety. Wydana zupełnie niepotrzebnie nowa wersja Lekcjonarza w tym skutecznie przeszkodziła. Jest wiele błędów – ja myślę, że ich ilość trzeba mierzyć w diabelskich trzech szóstka – czyli wypadałyby średnio dwa grubsze błędy dziennie… Do tych grubszych zaraz wrócę. Nawet poważniejszym problemem jest składnia gramatyczna. Niby poprawione jest tak, by było bardziej po Polsku. Jest tak, że dla Polaka ta składnia gramatyczna jest czasem wręcz nieczytelna. Mało tego – niejeden kapłan nie jest w stanie przeczytać bez jąkania się Ewangelii!!!. Język się łamie na gramatycznych przesuwaniach wyrazów. Po co był ten zabieg masonerii kościelnej, która przeniknęła do samej góry polski Episkopat? Po to, by przekaz Słowa Bożego, czytany często w dodatku przez kiepskich lektorów był w praktyce nieczytelny, denerwujący – tak byśmy prywatnie niemal zapominali i nie głosili wśród bliskich Słowa Bożego. Ostatnio mam problem nawet ze znanymi perykopami z Ewangelii. Muszę sobie powtórzyć dany fragment z pamięci, żeby zrozumieć co Pan Jezus powiedział!!! Lekcjonarz ten to nie tylko zmiana gramatyki – posunięto się do poważnych zmian co ma być czytane w czasie niektórych świąt. Np Na Niedzielę Świętej Rodziny zmieniono zestaw czytań – zamiast o rodzinie (słynna dzielna niewiasta z ks. Przysłów) wrzucono o wierze. Super. Taka tematyka jest potrzebna, ale kompletnie nie pasuje do tego święta. W ostatni dzień (sobota) roku liturgicznego zmieniono refren psalmu na kompletnie inny (taki bezpłciowy, już nie pamiętam) – do tej pory było: „Marana-tha! Przyjdź Panie Jezu”. Boją się masoni Powtórnego przyjścia Chrystusa! Zmieniono przebiegle lakoniczną i celną Ewangelię o Macierzyństwie Maryi wobec nas – Kościoła. Otóż dotychczasowa perykopa w dziesiątkę – króciutka o oddaniu z Krzyża Maryi, jako Matki wszystkich dzieci Bożych (w osobie św. Jana) została bardzo wydłużona – aż do złożenia w grobie Ciała Pana Jezusa. Po co? Ano żeby zamydlić istotę Macierzyństwa Maryi wobec dzieci Kościoła – oczywiście ostatni fragment dotyczy święta Matki Kościoła. Czyli uderzenie w najbardziej istotną treść tego święta. Tak samo zmieniono w tym święcie refren psalmu responsoryjnego – poprzednie były na poziomie. Co do grubych herezji przytoczę jedną, ale jakże grubą!!! Otóż Protoewangelia. „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a Niewiastę(…)” Znacie, prawda. Tekst pierwszego wielkiego Bożego proroctwa. O Matce Bożej oczywiście. I w dalszym ciągu zawsze było tak: „Ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz Mu piętę”. Słowo „zmiażdżyć” zastąpiono „ugodzić”. No, to nie jest niuans słowny czy gramatyczny. Wyobraźmy sobie, jak blondynka ugodzi w głowę swojego narzeczonego…. Śmieszne, nie? A wyobraźmy sobie, że do szpitala trafił człowiek ugodzony kijem przez bandytę w głowę. Ugodzony, to delikatniejsze niż „uderzony”. Ot guz, trochę krwi, bandaż, jodyna i po robocie. A wyobraźmy sobie że walec drogowy rozjechał, czyli zmiażdżył nam stopę. Oj, chyba przyjemniej byłoby solidnie oberwać w łeb. Bo ta stopa, jaki ból!!! A potem amputacja… Oj oj. Stopa, a zmiażdżona głowa! Czy znacie szpital, gdzie lekarze uratują człowieka ze zmiażdżoną głową??? Czy już rozumiecie, co to za potworny błąd. Słudzy szatana nie chcą się pogodzić, że ktoś ich księcia ciemności chce zmiażdżyć – czyli całkowicie zniszczyć!!! Oni nienawidzą Matkę Bożą i naszą. Zwróćcie uwagę na powszechnie niezrozumiałe zmiażdżenie pięty Najświętszej Dziewicy – a raczej Jej duchowego potomstwa – czyli rzeczywistego Kościoła. Otóż jest w ks. Apokalipsy zapowiedziane, że słudzy Boga czyli dzieci Najświętszej Maryi – potomstwo Niewiasty, ci prawdziwi słudzy, głoszący odważnie Słowo Boże mimo sprzeciwów i prześladowań w czasach ostatecznych zostaną przez bestię-antychrysta zniszczeni-zabici. I tu mamy wypełnienie się słów o zmiażdżonej pięcie. Pięta to część najniższa. Najniższą częścią jest w człowieku podległe prawu i choroby i śmierci ciało. I to ono jako ta pięta zostanie zmiażdżone przez antychrysta. Ale już po 3 dniach (o czym dalej głosi ks Apokalipsy) owi zmiażdżeni (pięta) słudzy Boga powstaną z martwych na oczach całego świata! Klęska przerodzi się w tryumf. A wąż ze zmiażdżoną głową – czyli zniszczony w najwyższej części swego bytu – unicestwiony strącony najpierw na tysiąc lat do czeluści (piekła) a potem na krótko jeszcze uwolniony koniec końców na zawsze unicestwiony przez Matkę Najświętszą na zawsze – wrzucony do jeziora ognia z którego nigdy nie wyjdzie! To jest zmiażdżenie, a nie jakieś blondynkowe ugodzenie.

Niestety, nowy Lekcjonarz ma znacznie więcej tych błędów, powyżej opisałem na szybko kilka ciemnych sprawek z nim związanych ale to temat rzeka…. Mądremu jednak dość. Kochani księża proboszczowie. Naprawdę kochani – szczerze! Bardzo Was prosimy wywalcie na zbity pysk, na zmiażdżenie, te nowe bohomazy kościelnych satanistów. Błagamy Was! Błagamy!

Na koniec podaję linka do zarchiwizowanych lekcjonarzy (tradycyjnych) w formacie pdf. Jeśli ktoś już je zapodział, to lepiej czytać na Mszy św. ze świętego źródła wydrukowanego na domowej drukarce, niż ze skażonego jadem bestii.

Link: Lekcjonarz Mszalny – wydany 1972

Melodia do Koronki do Miłosierdzia Bożego – nuty do pobrania. Nowa!!!

JUŻ JEST!!! W końcu cała melodia – praca trwała długą z przerwą pół roku. Żeby móc wprowadzić do polskiego światka pobożnisiów właściwe, niesfałszowane wersje modlitwy najłatwiej będzie zrobić to przez śpiew – i będzie pięknie! Koronka na to zasługuje. Żadnych ograniczeń autorskich, wręcz przeciwnie, rozpowszechniajcie ile wlezie, prosimy tylko, by nie zmieniać ani tekstu ani melodii. Melodia wygląda na pierwszy rzut, szczególnie oka (nuty), na trudną, jednak tak nie jest… Jeśli ktoś chciałby nagranie to przygotujemy, ale wysyłać nagranie mp3 będziemy na razie indywidualnie -wówczas prosimy o kontakt np. przez komentarz.

Jeśli ktoś kocha śpiewanie na wesoło, lekko i przyjemnie to ma to w starych do tej pory powszechnie używanych melodiach. Niech stąd nie pobiera, bo nie będzie szczęśliwy…. To są melodie do kontemplacji, głębokiego i spokojnego śpiewu, rozważania, a nie do zabawy czy odfajkowania modlitwy.

Komentarz – wyjaśnienie do tej inicjatywy znajduje się w artykule poniżej napisanym pół roku temu, trzeba tam zajrzeć i dokładnie przeczytać, przemodlić. Nie lubimy robić rewolucji w obyczajach, modlitwach itp, jednak przez pewne „przypadki” czyli Opatrzność Bożą zostaliśmy w tym wypadku do tego zmuszeni, bo fałszerstwa zostały popełnione. Jeśli ktoś się z nami nie zgadza, to nikt nikogo tu do niczego nie zmusza. Wasz wybór. Wersja Koronki rozpowszechniana od jakiegoś ćwierć wieku (niezgodna z „Dzienniczkiem”), która powszechnie jest teraz używana, myślę, że jest modlitwą przyjmowaną przez Boga (ważną). Jednak teraz odmawia Koronkę bardzo niewielu i rzadko. Czas tej świętej modlitwy (w sensie popularności) dopiero przed nami. I warto, gdy już przyjdzie ten nowy czas wielkiego nawrócenia – bo przyjdzie, by modlitwa ta była odmawiana, a jeszcze lepiej pięknie śpiewana, w jej właściwym, niesfałszowanym brzmieniu. Więcej w tym starym artykule:

https://przeciwherezjom.wordpress.com/2020/10/01/2207/

Kamień na młodociane feministki!

Manifestacje proaborcyjne to okropność i wielki grzech. Jednak aktualnie mamy do czynienia z czymś innym, jeszcze gorszym. Niedawno media „katolicko-oficjalne” zaczęły się obnosić „wspaniałą” postawą pewnego proboszcza, który ograniczył dostęp do bierzmowania dziewczętom uczestniczącym w owych okropnych manifestacjach. Sprawę poparli biskupi, media…. Na pierwszy rzut oka w porządku – taka prawda, tak trzeba… NIE!!!! To jest echo z Ewangelii o potępieniu jawnogrzesznicy. „Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień„. I właśnie to jest grane. To właśnie ci, którzy są najbardziej winni tym manifestacjom, biorą kamienie do ręki. Przecież to biskupi, a za nimi proboszczowie zamknęli przed dzieciakami, młodzieżą kościoły w Wielkim Poście. Zostali zastraszeni, zdeterminowani przez kowida, świecki (pobożny…) rząd? Że nie wolno niby organizować rekolekcji, bo młodzież się zarazi? Tak – właśnie dlatego zabrano dzieciakom rekolekcje, kościoły zamknięto przed nosem, zlikwidowano szkoły, by swobodnie móc online zniszczyć i demoralizować nieśmiertelne dusze najmłodszego pokolenia, by ich zarazić szatanem. Przecież te dzieciaki zostały przekierowane na „odpowiednie” strony na fejsie i innych serwerach, by je wyprać z moralności, Boga. Dziewczęta zostały oszukane, zwiedzione. Nie, nie są bez winy, są grzeszne, ale czy w tym kraju jest ktoś bez grzechu??? A gdzie są rodzice tych dziewcząt? Czy je wychowują, opiekują się, poświęcają czas? Gdzie proboszczowie, którzy, jeśli naprawdę mieli związane ręce co do formacji religijnej najmłodszego pokolenia, to czyż nie powinni ze łzami włóczyć się po domach parafian, nalegać, modlić się? Czyż nie powinni odbyć nadzwyczajnej kolędy (za darmo…) w Wielkim Poście i później, by walczyć o ich dusze? A dlaczego zabrano nadprzyrodzone środki, dostęp do kościołów, sakramentów??? Strach przed ścięciem głowy i torturami? Nie!!! Strach przed mandatem, sanepidem, układzikami z biskupem (bo wyśle na mniej kasowną parafię….). Nie wiem, jaka była postawa owego „bohaterskiego” proboszcza, który właśnie pierwszy chwycił za kamień. Może to święty kapłan, który nie pozwolił na wylanie wody święconej, nie liczył wiernych i odprawił w swojej parafii podwójną serię rekolekcji dla dzieci. Jeśli tak, to sorry – znaczy ma moralne prawo rzucić ten kamień, bo jest bez grzechu. Brawo!
Dość ironii – do rzeczy. Grzech dziewcząt jest niewątpliwie bardzo wielki. Ale są czynniki bardzo go łagodzące. Właśnie te: wiek (związany z nieletnością brak doświadczenia, rozeznania itp), olanie ich przez własnych rodziców, lokalny kościół, zabranie szkoły, ekspansja kusicieli online. Bóg widzi i jestem pewien, że Jego osąd jest znacznie mniej surowy niż nasz. Ale są tacy i jest nimi wypełniona niemal cała Polska, którzy występują w białych rękawiczkach. A rękawiczki te, przykrywają ręce poplamione krwią nienarodzonych dzieci. To prawie wszyscy polscy katolicy!!! Na czele z praktycznie proaborcyjnym rządem (pis i Duda to pobożni katolicy….). Przecież od wielu lat blokują ustawy o prawnej ochronie dzieci nienarodzonych – a obłudnie w mediach kłamią, że niby są wrogami aborcji. I na tych ludzi, łącznie z prezydentem oddała większość katolickiej Polski głos w wyborach – na proaborcyjnego prezydenta. Tę opcję sprytnie ukrywa, ale przecież wciąż są ostrzeżenia o tym jaka jest prawda. Jednak „katolicy” nie chcą słuchać – bo rzucane kiełbasy wyborcze (500+, jarkowe itp) zaciemniają umysły 30 srebrnikami. Kasa ważniejsza, ktoś musi umrzeć (nienarodzone dzieci) by lepiej funkcjonowała gospodarka, no, by było lepiej. I co? Myślicie, że wasze wybór na pisowy rząd da się ukryć przed oczami Boga? 8 marca prezydent Duda podpisał specustawę, na podstawie której m.innymi zamknięto kościoły, szkoły i rozpoczęto demoralizację młodego pokolenia. Nieprzypadkowa data – święto feministek. „Pobożny” prezydent łamiąc wprost trzecie przykazanie, ciężko pracował w niedzielę (8 marca 2020r to była niedziela) by zgodzić się z tą diabelską datą. A katolicy szumnie potem wsparli go w wyborach! I myślicie że wasz grzech jest mniejszy, niż dziewcząt zwerbowanych przez feministki do tych tragicznych manifestacji? Mało tego, uważacie, że jest ok, że nie macie grzechu, bo chcieliście niby mniejszego zła… Obłudnicy – przez akt oddania głosu w wyborach na partię czy osobę będącą w praktyce proaborcyjną ponosicie grzech, który wyklucza was z Kościoła!!! I w dodatku wszyscy, lub prawie wszyscy nie chcecie tego uznać, szczerze się wyspowiadać!!! Chcecie oddalić te dziewczyny od Kościoła, a sami uważacie się za godnych, by siadać na pierwszej ławce, a niejednokrotnie wyciągać łapę po Komunię św, a niektórzy z was pobożnie walczą po właściwej stronie o godne przyjmowanie Komunii św. Ale to należy czynić, a grzechu nie skrywać – i nie potępiać mniej winnych – bo te dziewczęta są mniej winne niż wy!!!

Rodzice, a gdzie wasze córki, czy je choć trochę kochacie – dlaczego je zostawiliście same przed komputerem? Dlaczego nie wychowujecie je w wierze katolickiej? Myślicie może, że wasz grzech zaniedbania jest mniejszy niż ich? Nie, – jesteście rodzice, winni grzechu cudzego i wielu wypadkach do śmierci wiecznej własnych dzieci!!! Myślicie może, że będziecie mieli prawo do własnego zbawienia, gdy wasze córki będą się palić w piekle???!!!! A grzechy kapłanów biskupów, którzy przyczynili się swoją tchórzliwą postawą do największej demoralizacji w dziejach ludzkości???!!!! Kapłani, jakiż sąd was czeka, jakież węgle na siebie gromadzicie??? Nie kamienie, ale głazy i lawę wulkaniczną! Zamiast łapać za kamienie idźcie z płaczem i walczcie o te dziewczęta – o ich dusze! Nie wiecie jak??? – Bóg, w waszych lodowatych kościołach (bo szkoda kasy na ogrzewanie) ukryty w tabernakulum zna odpowiedź – i czeka na swoje sługi. Doczeka się w końcu chociaż na kilku w skali Polski, czy nie?! Czy znajdzie takich, którzy klęcząc przed Nim, ukrytym w Najświętszym Sakramencie zapytają, co czynić? Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi gdy przyjdzie?

Atak na św. Różaniec

Zmiany w „Zdrowaś Maryjo” czyż nie są próbą wprowadzenia zamieszania do wielkiej modlitwy Kościoła – i to w przededniu miesiąca poświęconego św. Różańcowi?! (ktoś spyta – a co ma wspólnego „Zdrowaś” z Różańcem? – a ja spytam: „a co ma wspólnego mąka z chlebem?). Niby biskupi (myślę, że nie wszyscy, tylko dominująca siła – niestety wroga Bogu i Kościołowi) chcą powrotu do starszej i czcigodnej wersji „Zdrowaś Maryjo” – ale to spowoduje wielkie zamieszanie – i to jest niestety istota tego projektu, jakby niewinnego (wielu uczciwych biskupów z Episkopatu nawet nie zdaje sobie sprawy, że o to w tym chodzi)… Na pewno nie będzie zgody – to jest fakt i praktyka polskich katolików. Część się opowie przeciw nowemu zarządzeniu (w istocie bezprawnemu – takie decyzje może wydać Episkopat tylko w łączności z Ojcem Świętym, ostatnia adhortacja na ten temat św. Jana Pawła II nie pozostawia sugestii, jakoby trzeba usztywnić i wybrać wersję „Zdrowaś Maryjo” – wręcz przeciwnie, polski Papież zachęca by samemu czasem lekko modyfikować, ożywiać tę modlitwę dodając np. własne dopowiedzenia po słowie „Jezus”), druga część opowie się za wersją mocno rozpowszechnioną przez media O.Rydzyka (i chyba słusznie, bo tu Radio Maryja zrobiło dobrą robotę), trzecia się wyłoni, jako bunt. Praktycznie, odmawianie w kościele Różańca stanie się w wielu wypadkach bardzo przykre. Nie będzie jedności. Nieprzypadkowo, oj, nieprzypadkowo diabeł i jego słudzy chcą do tego zamieszania doprowadzić! Różaniec święty jest potężną modlitwą, której nasz polski Papież dał nawet rangę egzorcyzmu. Chęć jej zniszczenia przez ludzi wrogich Kościołowi jest oczywista – ci, co wylali wodę święconą, która denerwowała ich „ojca”, nie cofną się przed zamknięciem ust modlącym się Różańcem! Wrogowie Kościoła jednak czynią nam wielkie dobro, uświadamiając wagę i znaczenie tej modlitwy. Podobnie, jak wcześniej wielu z nas np. zrozumiało, jak potrzebna jest woda święcona. Warto ataki złego ducha wykorzystywać do dobra – dlatego dobry Bóg je dopuszcza, by wyniknął z nich wielki pożytek. Choć ataki szatana i ludzi mu oddanych – na Kościół – są bardzo bolesne, to jednak warto pamiętać, że dobre dzieła rodzą się w trudzie i cierpieniu. A o jakież to dobre rzeczy powinniśmy walczyć gorliwie modląc się na Różańcu? O ratunek dla naszej ziemskiej Ojczyzny. O jej odnowę moralną, tak, by stała się godna Intronizacji Chrystusa na Króla Polski. O wolność dla naszych kościołów, byśmy mogli z godnością uczestniczyć w świętych obrzędach – wszak planuje się całkowite zgładzenie śladów chrześcijaństwa nawet w katolickiej Polsce (nie śpijcie – marzec dopiero ten proces zapoczątkował)! Tu Matka Boża nas ochroni, ale musimy się modlić i to coraz więcej – właśnie Jej ulubioną modlitwą – Różańcem świętym!!!
Ale co robić w związku z bezprawnym (powyżej wyjaśnione, dlaczego bezprawne) zarządzeniem? Najlepiej nic – dostosować się do obyczajów panujących w naszych lokalnych kościołach. Tam, gdzie w sposób delikatny mamy wpływ, to sugerowałbym zostać przy powszechnej już wersji wprowadzonej przez Radio Maryja (właściwie jest tylko jedna różnica, jednej litery „y” która nieco unowocześnia „błogosławion-błogosławiony”). Ale, ale, skoro tak się sprawy mają, to proponujemy, trochę nieśmiało, pójść jeszcze dalej. My w naszej małej grupce modlitewnej w każdym „Zdrowaś” dodajemy po słowach „Matko Boża” „i Matko nasza”. Ciekawe, bo niedawno spotkaliśmy inną małą grupę modlitewną, która również stosuje ten dodatek. Okazało się, że gdy się spotkaliśmy na Różańcu, to obydwie grupy wycofywały się, trochę wstydliwie ze swojej wersji, a tu wyszło, jak łatwo się domyślić dość zabawnie… Koniec końców obydwie grupki korzystały z innych źródeł- Objawień Matki Bożej, która prosi o ten dodatek. Najpierw wzywała do tego Najświętsza Maryja w wielkich, a mało znanych objawieniach w Garabandal w Hiszpani. Potem w Polsce w niewiele znaczących prywatnych objawieniach prosiła o to kilku wizjonerów. Oczywiście, przeciwnicy wszystkiego, co nadprzyrodzone odrzucą tę propozycję, dlatego nie zalecam toczyć wielkich bojów… Warto też wiedzieć, że ludzie, którzy będą wprowadzać niepokój, lub źle (np. za szybko) się modlić w krótkim czasie przestaną nas dręczyć – znikną, uciekną, bo długo nie wytrzymają. Różaniec przetrwa tylko u najbardziej pobożnych i starających się czynić dobro – wkrótce zostanie zrobione prawdopodobnie wszystko, by zniszczyć i usunąć tę modlitwę! Dlatego warto odmawiać ją jak najpiękniej, od serca, bez spieszenia, nerwowości. Warto śpiewać od czasu do czasu. Dobrze, by jak poucza św. Jan Paweł II, rozważyć w ciszy (jeśli nie ma rozważań ustnych), choć chwilę, każdą dziesiątkę-Tajemnicę przed jej rozpoczęciem. Nie idźmy na ilość, idźmy na jakość. Lepiej uczciwa jedna część niż całość potwornie spieszona…. Nie bądźmy jak poganie, którzy przez swoje wielomóstwo myślą, że będą wysłuchani. Pomyślmy, że zdrowaśki to pozdrowienie drugiej Osoby – i to jakiej Osoby – naszej najukochańszej Mamy! Czy chcielibyśmy, w życiu potocznym, by przyjaciel, który odwiedził nas w domu, powiedział nam super szybko formułę: „cześć, fajnie tu u ciebie, jak się masz, wszystko dobrze, u mnie też, to spadam, pa”, a potem buzię do talerza, zjada w milczeniu tort, a potem znowu powtarza jakieś miłe słowa w super zawrotnym tempie i bezdusznie. Byłoby nam miło??? Więc i my tak odmawiajmy i Różaniec święty i także inne modlitwy tak, byśmy czuli, że nasza modlitwa jest miłym pozdrowieniem dla Trójcy Przenajświętszej czy Matki Bożej … i naszej. Amen!

UWAGA! Bezprawne zmiany w Koronce do Miłosierdzia Bożego!!!

(Na dole melodia do całej Koronki w końcu gotowa do pobrania!!!!) Już od początku, gdy objawienia dane przez Pana Jezusa św. Faustynie o Miłosierdziu Bożym zostały przekazane odpowiednim władzom Kościoła stały się cierniem w oku dla szatana i jego sług. Szczególnie dla masonerii kościelnej, która przebiegle przeniknęła nawet wysoką hierarchię Kościoła. Dlatego działający ponad pół wieku temu, choć bardzo ukryci pracownicy ważnych instytucji watykańskich zadbali, by „Dzienniczek” s. Faustyny trafił do indeksu ksiąg zakazanych. Młody, pobożny chłopak, Karol Wojtyła odmawiał w tych czasach niemal nielegalnie Koronkę do Miłosierdzia Bożego. I tak to się zaczęło. Później, gdy sprzeciwy upadły (właściwie dzięki temu „chłopcu” czyli późniejszemu Następcy św. Piotra….) i św. Faustyna stopniowo wędrowała na ołtarze, a jej „Dzienniczek” stał się światowym bestsellerem, rozpoczął się kult Miłosierdzia Bożego – w sposób szczególny została rozpowszechniona Koronka. Niestety – równolegle do zwycięstwa w owym kulcie przyszły kolejne ataki masonerii. Od ponad półwiecza, rozpoczęto inicjację anty-kultu Bożego Miłosierdzia. Ten fałszywy obraz Miłosierdzia Bożego, przez ponad 50 lat propagowany, doczekał się aktualnie swoistego apogeum – zasiana herezja wydaje zgniłe owoce w umysłach – aż boję się napisać – zatrważającej większości katolików. To pogląd, jakoby Bóg z łatwością i niemal automatycznie odpuszczał nam grzechy, nawet jeśli zbytnio za nie nie żałujemy, nie przyznajemy się do nich, nie spowiadamy się…. Och, podobno Bóg jest tak dobry, że może nawet nie ma piekła… Obawiam się, że czytając ostatnie zdanie wielu powie – co oni tam piszą, przecież tak jest… Nie!!! Nieprawda. Boże Miłosierdzie jest nieskończone, Bóg wybaczy najgorsze zbrodnie, ale jest jeden warunek – za popełnione grzechy trzeba żałować, wcześniej oczywiście uznać, że się je popełniło, przeprosić – czynić pokutę – a piekło, czyli wieczne potępienie w mękach i ciemnościach istnieje i bardzo wielu ludzi tam trafia! No cóż, podobnie jak szatan przez swoje sługi zasiał kąkol w idei Bożego Miłosierdzia również uderzył w najważniejszą, jedną już teraz z najczcigodniejszych modlitw Kościoła, czyli w Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Otóż na pozór niewinnie i niechcący (a może przypadek???) podmieniono kolejność słów w modlitwie – tu mamy słynny aktualny spór wśród wiernych „świata całego” czy „całego świata”. Już widać, że to akcja diabelska, bo wprowadziła bolesne zamieszanie. Niektórzy uważają, że przecież władze Kościoła mają prawo poprawić …. gramatykę… no właśnie czyją???!!! Samego Boga – Pana Jezusa???!!!. Przecież objawienia dane s. Faustynie zostały oficjalnie uznane przez Kościół, więc naprawdę jest uznane, że słowa Koronki dane są przez Boga. Słowo Boże – np. w Piśmie św. jest nieomylne, natchnione i nie podlegające zmianom tylko w języku oryginalnym – tak się składa, że słowa Koronki zostały przekazane nie po grecku, nie po łacinie, ale… no zgadnijcie w jakim to języku świata??? Odpowiem, bo być może ktoś nie zgadnie. Po polsku. I to nie staropolsku. Od tamtego czasu minęło ok. 80 lat więc nie jest to archaiczny język z czasów Kochanowskiego czy nawet Krasickiego. A nawet nie poprawia się dzieł tego pierwszego, choć jego język bardzo trąci dziś myszką, próbując dostosowywać ówczesną polszczyznę do naszych czasów. Absurd. A „znawcy” twierdzą, że Pan Jezus był niezbyt dobry z gramatyki jęz. polskiego więc Kościół musiał go poprawić. Ale to nie Kościół. Żaden hierarcha, choćby sam Papież, nie może poprawiać czy zmieniać Słów Boga danych w oryginalnym języku. I żaden prawdziwy, legalny Ojciec Święty nigdy tego nie zrobi. Więc dlaczego doszło do tej dziwnej zmiany, kto na to pozwolił? Już właśnie kilkadziesiąt lat temu znaleźli się „tłumacze” którzy Słowa Pana Jezusa dane św. Faustynie przetłumaczyli z polskiego…. na polski!!! O zgrozo, zabawili się, nie mogąc więcej, by nie zauważono ich mozolnych wysiłków, przestawieniem słów – na odwrót (ulubiona zabawa diabła: do góry nogami, wstecz, na odwrót). No i mamy, że słowa „i świata całego” przestawiono. Wszyscy wiemy jak, bo prawie wszyscy odmawiają wersję rzekomo zatwierdzoną przez Kościół. Jak to się stało? Po prostu, ktoś przebiegle wpiął tę podmiankę Boskich Słów do opracowań modlitewników w kuriach i wydawnictwach. Prawdopodobnie biskupi nie zwrócili uwagi i dali imprimatur, lub nawet ich o nie nie poproszono, tylko „odpowiedni” pracownik w kurii o to zadbał…. A przecież nikomu pod żadnym pozorem nie wolno zmieniać, przestawiać Słów Boga!!! Zapytacie: To dlaczego mamy wciąż nowe tłumaczenia Pisma św.? Wciąż tam słowa są zmieniane, przestawiane? Kościół naucza (ostatnio przypomniał o tym Ojciec Święty Benedykt XVI w encyklice o Słowie Bożym, że natchnione – właściwe są tylko Słowa Boże tylko dane w języku oryginalnym. – czyli np. Ewangelie są nieomylnym Słowem Jezusa w jęz. greckim). Tak się składa, że jęz. oryginalnym objawień danych św. Faustynie jest jęz. polski!!! Każda więc zmiana i ingerencja czyniona w tym przekazie jest jawnym szarganiem św. Słowa Bożego. A teraz pytanie: Czy takie przestawienie „świata całego” z „całego świata” nie jest tylko kosmetycznym zabiegiem gramatycznym? A ciekawe, co by powiedział „rasowy” żyd gdybyśmy mu zaproponowali, by „poprawił” oryginalny tekst hebrajski w jednej z ksiąg ST, ponieważ składnia gramatyczna w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat uległa zmianie, więc lepiej oryginalny tekst natchnionej księgi poprawić wg nowej składni, tak, by była bardziej zrozumiała dla współczesnych wyznawców Mojżesza? Oj! – pewnie współbracia by go ukamienowali! I słusznie (nie piszę tu o karze ukamienowania, tylko o istocie sprawy). A tu upłynęło kilkadziesiąt lat, rzekomo jęz. polski się tak drastycznie zmienił, że koniecznie trzeba zmienić Słowa Pana Jezusa?! NIE WOLNO ZMIENIAĆ SŁÓW BOŻYCH! Jest o tym w Ewangelii. Żaden biskup, ksiądz, papież – nikt, nikomu nie wolno poprawiać Słów Boga! Wracam do logicznego sporu o zamianę „świata całego” . Tu znowu jest próba przepchnięcia herezji, takiej jak omawianej przy słowach Konsekracji. Tylko tu jest to dużo bardziej zakamuflowane, delikatne. Otóż akcent logiczny w Słowach Pana Jezusa zwraca naszą uwagę na świat – na zbawienie świata. Słowo „całego” za słowem „świat” dopełnia pragnienie Boga, by Jego miłosierdzie mogło być i wylane i przyjęte przez cały świat. Jednak Bóg dobrze wie, że On owszem, wylewa Swoje Miłosierdzie na wszystkich, jednak wielu go nie przyjmuje – na swoją zgubę. To ból Boga, który pragnie, a nie może, bo człowiek ma wolną wolę, odkupić i obdarzyć wiecznym Miłosierdziem wszystkich, czyli cały świat. Mylna modyfikacja „całego świata” przenosi akcent logiczny na słowo „całego”. Zakłada i proponuje podświadomą myśl (błędną), że najważniejsze, by całość była i będzie zbawiona. Niuanse? Prawda. Ale minimalny błąd powtarzany tysiące razy przez modlących się wprowadza zamieszanie w sercu. Co robić? Przecież ciężko odmawiać wspólnie Koronkę do Miłosierdzia Bożego i kłócić się kto ma rację? Robi się zamieszanie – i szatan tego chce. Zły nienawidzi tę modlitwę. Musimy być pokorni, ustępliwi – starać się nawet odmawiać – jak trzeba – błędną wersję, by nie gorszyć zamieszaniem. Co nie znaczy, że po skończonej wspólnej modlitwie nie porozmawiać, wyjaśnić, przekazać tę, czy podobną ulotkę do przeczytania. Bez narzucania, z cichością, bez pychy. W tym nietypowym miejscu tego artykułu pragnę zwrócić uwagę, że wszystko, co piszemy nie jest objęte jakimiś prawami autorskimi itp. Wręcz przeciwnie, zachęcamy byście kopiowali i rozpowszechniali te materiały – bez ograniczeń.

Podsumowując, główną przyczyną, dla której 55 razy (wyjątkiem jest aklamacja kończąca „Święty Boże” – tu wg znanych wydań Dzienniczka ma być „całego świata”) w Koronce odmawiamy „świata całego” jest podanie takiej kolejności jak na tacy przez Boskie Objawienie. Po prostu – szacunek dla Słowa Bożego.

Brak szacunku, czy wręcz nienawiść części upadłych biskupów spowodowała pewnie kolejną zmianę w Słowach wielkich modlitw do Miłosierdzia Bożego. Otóż odważono się zmienić aklamację dodawaną do Koronki: „O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła (…)” I tu zmieniono bezprawnie na „wypłynęła”. Różnica jest analogiczna, co wcześniej omawiany problem w naszym artykule o zmianach w Konsekracji (która za was i za wielu będzie wylana) . Wypłynięcie, płynięcie kojarzy się z wielką wodą – czymś co można by nazwać wszystkim. Wytryśnięcie to niewielka ilość, trochę jak z kroplomierza. I znowu – Bóg chciałby, żeby Jego Miłosierdzie wypłynęło jak rwąca rzeka i porwało wszystkich do portu wiecznego zbawienia. Niestety, nie wszyscy przyjmują to wylanie Miłosierdzia – ci, co nie przyjmują, nie mogą być obmyci Krwią i ubogaceni Łaską, którą symbolizuje Woda. Spływa, a raczej wytryskuje jak z kroplomierza (czy czegoś podobnego – może lepsze jest porównanie z wtryskami w samochodzie?). Ale istotą problemu jest wciąż szacunek dla przekazu samego Boga. Ale, ale. Otóż, zbulwersowani tym atakiem na tę modlitwę postanowiliśmy sprawdzić to u źródła. I rzeczywiście – we wszystkich nam i powszechnie znanych wydaniach „Dzienniczka” jest „wytrysnęła”. Mało tego! Mało kto wie (my tego nie wiedzieliśmy), że cała ta aklamacja modlitewna już dawno temu była niszczona, zmieniana… Otóż w oryginale treść jest następująca: „O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego jako zdrój Miłosierdzia dla nas, ufam Tobie”. Zwróćcie uwagę – nie ma przymiotnika przed słowem „Serca”. Ani „najświętszego”, ani „przebitego”. To też mogło być celowo zamieszane w przeszłości. Ten przymiotnik sprawiał, że akcent logiczny w wymowie właśnie na owym przymiotniku się skupiał. A tak jest wspaniale – cała myśl biegnie właśnie do Serca Jezusowego. Nie podoba się, że mało jest tu okazany szacunek dla Serca Pana Jezusa? A czy mówimy np.: w „Ojcze nasz”: Przenajświętszy Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się Przenajświętsze Imię Twoje???? Nie, bo Bóg tak chciał i koniec. Duża grupa bardzo pobożnych katolików nie potrafi uznać, by w modlitwach nie było przymiotników np „Najświętsze” czy określenia Jezusa „Pan”. I na własną rękę modyfikują modlitwy występując żywcem przeciw uznanym modlitwom Kościoła czy wręcz Słowom Bożym. I tym odpowiadam: Czy myślicie że diabeł nie potrafi posługiwać się świętościami? Robi to, i to często. Np Duda pięknie klęczał na Jasnej Górze po wyborach, a teraz znów odrzucono ustawę o obronie życia, znów atakuje się społeczeństwo i Kościół nieludzkimi przepisami reżimu kowida! A nawet w zmianach Słowa Bożego – np w zmienionym „Gloria” z Mszy św. proponuje się „pokój ludziom, których umiłował” No umiłował, to prawda i to takie piękne, problem w tym, że nie są to słowa z Ewangelii. A ileż modlitw było od dziesiątków lat pod górkę w kościołach, z powodu samowolnych zmian grupek wiernych. Słynna aklamacja „Jezu cichy i pokornego Serca” – ludzie wymyślali w odpowiedzi niestworzone rzeczy dodając jakieś czcigodne i piękne słowa, ale od siebie. Przez to większość wiernych wyłączała się w czasie kościelnych modłów z tej krótkiej ale pięknej modlitwy – i jakiż to cel diabeł tu osiągnął? – ano nie ma modlitwy… A po co biskupi (ta część która jest masonami) zadbali o taką świętość, jak powrót do starego, czcigodnego „Zdrowaś Maryjo” z modlitewników? Przecież to takie cudne dbać o świętość i tradycję? Ano po to tylko, by wprowadzić spory w parafiach między tymi, co odmawiać będą jak już się przyjęło „błogosławiony” a tymi, co posłuszni biskupiej masonerii będą się kłócić o „błogosławion” bez „y” na końcu. W wielu kościołach może być problem z odmawianiem Różańca Świętego na głos – a to b. ważne, nieprawdaż? Naprawdę szatan potrafi małpować Boga, Krzyż i posługiwać się świętymi słowami. W sumie rzucam tu dużo myśli, ale chcę zwrócić wam uwagę na istotę – chodzi o to, by Koronka i modlitwy towarzyszące była odmawiana dokładnie wg podanego tekstu przez Pana Jezusa. Chodzi o to by uszanować Wolę Bożą, Słowo Boże. Tak – to jest drugi i bardzo aktualny cel masonerii – spowodować pęknięcia czyli sprawić że stanie się normą poprawianie Słów Bożych. Najpierw będzie to „słuszne i święte” poprawianie – potem, jak w świadomości katolików utrwali się, że Boże Słowo można zmieniać, to dopiero przystąpią do ataku i zmienią w sposób niedopuszczalny – czyż nie jest to zapowiedziane w Księdze Prawdy?! Musimy sztywno trzymać się Słowa Bożego. Posłusznie. Inaczej sami przyczynimy się do największego zniszczenia w historii chrześcijaństwa – zniesienia Ewangelii. I jeszcze zwróćcie uwagę, że w skomponowanych jakoś 100 lat temu dość ładne pieśni do Serca Pana Jezusa – wszystkie zwroty w tych pieśniach nie mają przymiotników przed słowem „Serce”. Chyba że w stylu „Przesłodkie” jest Serce Jezusa… I nikt tych pieśni nigdy nie krytykował – ani lud Boży, ani hierarchia. Czy Panu Jezusowi przynoszą ujmę? A wiecie jaki jest najkrótszy i jeden z najpiękniejszych aktów strzelistych świata? „Jezu„!!! I co ? Obrażam mój Skarb, mojego Jezusa, że w tym krótkim wołaniu nie dodam przymiotnika, czy słowa „Pan”????

I kolejna rzecz zmieniona, być może nie tyle przez masonów, co wskutek ludzkiej nadgorliwości – zobaczmy, że w aklamacji „O Krwi i Wodo” Pan Jezus nie podał liczby mnogiej – nie odmawia się „ufamy Tobie” , tylko „ufam Tobie” jak w podpisie pod Obrazem Miłosierdzia Bożego. I jest to logiczne pod względem teologicznym – cnota nadziei (ufność – zaufanie – to nazewnictwo tej cnoty) jest cnotą bardzo osobistą. To ja, a nie my razem – ja muszę zaufać…

I kolejna sprawa. Można powiedzieć, że większa od wyżej omawianych też dotyczy fałszerstwa i to chyba najgorszego – było to pierwsze i największe fałszerstwo. Po pierwszym opublikowaniu powyższego artykułu zgłoszono nam ten brak w opisie – i po dłuższym zastanowieniu się i modlitwie postanowiliśmy się przychylić. Fragment przysłanego nam świadectwa jednej z naszych czytelniczek: „Wszędzie gdzie się tylko dało masoneria kościelna pousuwała Imię ,,Jezus”,wprowadzając zaimki Ty, On, Jego itp. Zrobiono z Boga zaimek.
Na obrazkach przedwojennych i powojennych z Wilna w umieszczonej tam Koronce do Bożego Miłosierdzia podane jest:,, Dla Jezusa Bolesnej Męki”…, tak samo prawidłowy tekst Koronki umieszczony jest w pierwszym wydaniu Dzienniczka s. Faustyny.
Jeśli ktoś ma to pierwsze wydanie Dzienniczka to posiada skarb.
Ja osobiście przyznam się, że tak odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego, już od kilku lat. Dowiedziałam się o tym od znajomej, której ktoś z krewnych miał I wydanie Dzienniczka.
Nie używam, żadnych zaimków odnośnie Boga. Gdy modlę się z modlitewnika wszystkie zaimki zastępuję albo Imieniem Jezus, albo Matki Bożej w zależności Kogo, dana modlitwa dotyczy.
Szatan boi się Imienia Jezus, bo jest przepowiedziane w Piśmie Świętym, że na Imię Jezus, zegnie się każde kolano istot Niebieskich, Ziemskich i podziemnych. (Flp 2,10.) I on sam i wszystkie demony nawet nie chcąc, będą musieli oddać Jezusowi pokłon i dlatego wszędzie gdzie się tylko da, usuwa Te Święte Imię Jezus.
Dam jeszcze świadectwo mojej koleżanki Mirosławy, która modli się z ks. Gardą na Placu Bankowym, gdzie urzęduje prezydent Warszawy Trzaskowski. Gdy raz odmawiali Koronkę do Miłosierdzia Bożego ,,Dla Jego Bolesnej Męki”, podszedł do nich jakiś mężczyzna i zaczął, kpić – dla czyjej męki? dla czyjej męki? tyle już tych mąk było?- i tak przez cały czas odmawiania Koronki żartował sobie ,,dla czyjej męki”?

Tyle cytatu. Bardzo nas przekonało to świadectwo. Szczególnie ta złośliwość owego chyba niewierzącego człowieka. Ale nawet nie wygląda to na złośliwość. Ktoś chłodno odsłuchał tę modlitwą i podał swoje wrażenie bez pobożnych uprzedzeń. Mocne. Postanowiliśmy więc też zacząć się w ten sposób („dla Jezusa Bolesnej Męki”) modlić. Okazuje się, że odmówiona w moim życiu jak szacuję ok. 20 tysięcy razy Koronka po raz pierwszy mnie wciąga… słodyczą. Przedtem to zawsze była sucha i obowiązkowa modlitwa. Teraz gdy pomyślę, że mam odmawiać „dla Jezusa” to trochę nie mogę się doczekać gdy nadejdzie godzina odmówienia…. Ale mieliśmy też wątpliwości, czy aby na pewno nie ma fałszerstwa w drugą stronę, czy ktoś nie kłamie, odnośnie tego pierwszego wydania „Dzienniczka” które wydaje się nie do zdobycia. Z drugiej strony dziwi fakt, że nie udostępniono większości stron rękopisów św. Faustyny – w tym tej najważniejszej stroniczki z Koronką. Przecież to żaden problem cyknąć zdjęcie i opublikować – była nawet szumna wystawa w Krakowie w 2011r gdzie łaskawie zwiedzającym udostępniono tylko niewielką część do obejrzenia. Dlaczego ta blokada? Jest tylko jedna odpowiedź. Musiało w przeszłości dojść do grubego fałszerstwa, a teraz się je tuszuje. Jedno jednak jest pewne. A to, że żadnej wersji („dla Jego” czy „dla Jezusa”) nie da się jeszcze na stówę udowodnić. Skoro tak się rzeczy mają wybieramy po prostu po stokroć lepszą. Czyli „dla Jezusa„!!!!!

PODSUMOWANIE:

Wersja sfałszowana:

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci (…) na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.

Dla Jego bolesnej Męki
miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

O, Krwi i Wodo, któraś wypłynęła z Najświętszego Serca Jezusowego jako zdrój Miłosierdzia dla nas – Ufamy Tobie

Wersja poprawna:

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci (…) na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego.

Dla Jezusa bolesnej Męki
miej miłosierdzie dla nas i świata całego.

O, Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego jako zdrój Miłosierdzia dla nas – Ufam Tobie

Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,
Zmiłuj się nad nami i nad całym światem
.

JUŻ JEST!!! W końcu cała melodia. Żeby móc wprowadzić do polskiego światka pobożnisiów właściwe, niesfałszowane wersje modlitwy najłatwiej będzie zrobić to przez śpiew – i będzie pięknie! Koronka na to zasługuje. Jeśli ktoś będzie chciał nagrania (oczywiście też bezpłatne) to proszę jakoś dać znać (np komentarzem). Żadnych ograniczeń autorskich, wręcz przeciwnie, rozpowszechniajcie ile wlezie, prosimy tylko, by nie zmieniać ani tekstu ani melodii – proszę pobrać z poniższego linku:

Jeszcze polecamy: Księga Prawdy

Wybory w Polsce i konsekwencje

Bóg widzi, na kogo większość polskich katolików głosuje: na człowieka, który odpowiada za aborcje w Polsce; za przymusowe szczepienia; za parady gejów; za mianowanie na najważniejszą funkcję sędziowską w Polsce zwolennika legalizacji homo-związków; za podpisanie specustawy (8 marca 2020r.) wprowadzającej sanitarny reżim i prześladowanie Kościoła katolickiego, za… za…

pobraneTrzaskowski otwarcie, a Duda skrycie! Tylko taka jest między nimi różnica. No może jest ich więcej, ale tego nie wiemy. Który satanizm (tak trzeba nazwać po imieniu działalność ostatnich prezydentów – Polski i Warszawy) jest gorszy, który lepszy? Absurdalne pytanie, a pomyśleć, że cała druga tura wyborów opiera się na jego zadawaniu.
Niemal wszyscy gorliwi katolicy w Polsce zostali zwiedzeni właśnie wybieraniem potencjalnie mniejszego zła. A kto powiedział i jakie są dowody, że satanizm Dudy jest mniejszy niż Trzaskowskiego? Przecież ten pierwszy ma ewidentnie na sumieniu powszechnie znany grzech obłudy, kłamstwa, złamania obietnic wyborczych. My tu piszący, kiedyś też na Dudę, jak i na formację z której się wywodzi (PiS) też niegdyś głosowaliśmy, bo obiecywali, że będą bronić życia nienarodzonych dzieci. I dotrzymał słowa? Mówi, że tak, a jest nie! A Pan Jezus mówi: „Niech wasza mowa będzie tak, tak – nie, nie”. Czy trzeba więcej komentarza? Trzeba, ale to nic nie da.
Ciemności spowiły serca i umysły narodu katolickiego. Ciemności, bo Polacy doświadczeni straszliwym atakiem na Kościół w przeciągu ostatnich miesięcy, zdradzili. Tak, zdradzili Chrystusa. Część zgodziła się na złamanie 3-go Przykazania Bożego i Przykazań Kościelnych. Dali się zwieść fałszywym dyspensom, danym przez wilki w owczej skórze, wilki, które z pasterzy Kościoła katolickiego mają już tylko szatę, a serca mają oddane na służbę tego, który boi się wody święconej (dlatego kazali ją wylać). Inni, bardziej gorliwi, którzy nie dali się wywalić z kościołów zdeptali plugawą profanacją „na rękę” Przenajświętsze Ciało Chrystusa. Jeszcze inni nadal zasłaniają twarze kagańcami, jak psy, by znieważyć Tego, w którego Obecności stoi się z obliczem odsłoniętym – wszak św. Paweł pisze: „My wszyscy
z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską„. A o zakrywaniu twarzy jest w proroctwie ST ks. Izajasza, gdzie prorok zapowiada: „Był jak Ktoś, przed Kim się twarze zakrywa, wzgardzony (…) odepchnięty (…) mieliśmy Go za nic…” – ciekawe, że proroctwo to nie wypełniło się chyba w historycznej Męce Chrystusa. Wypełnia się teraz!!! Okropność!
Te wszystkie i wiele innych grzechów, które jako naród popełniliśmy, wrzuciły polskich katolików do otchłani ciemności. I dlatego żadna argumentacja nie dociera (bo to ciemność nadprzyrodzona – od szatana). Jednak ze względu na znikomą mniejszość, na resztkę wiernych, błądzących, ale gotowych się opamiętać, ze względu na nich trzeba pisać, mówić. A za wszystkich się modlić i ofiarować cierpienia. 
Grzechy znieważania Chrystusa, odchodzenia od Kościoła procentują ciemnością i karami. Pierwszą karą są fatalne wybory na prezydenta. Po pierwszej turze, gdy zdecydowana większość Polaków opowiedziała się za kandydatami prezentującymi cywilizację śmierci (i to szczególnie dwóm, o których mowa powyżej – właśnie tych dwóch nawet zdążyło udowodnić, że są jej przedstawicielami) płakało niebo – w poniedziałek w Uroczystość świętych Piotra i Pawła – dwóch filarów Kościoła. Czy to przypadek, że właśnie tego dnia okropna ulewa wyrządziła dużo szkód w mieście dwóch prezydentów, wylęgarni zła – Warszawie? Grzech rodzi grzech. Pamiętajmy, że Kościół naucza, że głosowanie na polityka, który jest za aborcją, wyklucza wręcz z Kościoła! Jest to grzech współodpowiedzialności za zbrodnię aborcji!!! I tu nie ma, że wybieramy tego, bo ten mniej zabija, a tamtego nie, bo tamten zabije więcej…. Jedyną możliwością jest głosowanie, choćby symboliczne na kandydata deklarującego (jeśli nie miał jeszcze możliwości tego udowodnić) przynajmniej swój sprzeciw wobec aborcji. A jeśli i co do tego są wątpliwości należy wybory zbojkotować.
Z drugą turą jest inaczej – tu samo uczestnictwo jest grzechem śmiertelnym, bo wybieramy między dwoma zwolennikami wielkiego Zła! Jednak raczej Polacy pójdą głosować. Grzech rozrośnie się do rozmiarów straszliwych, ciemności wzrosną i bardzo prawdopodobne, że Ręka Bożej Sprawiedliwości opadnie! Nie widzicie co się dzieje? Wylano z kropielnic wodę święconą i woda (czy jej brak) która spada lub nie spada z nieba nie jest pożyteczna jak kiedyś? Najpierw wiosenna susza, teraz powodzie, gradobicia na uprawy. To tylko za wodę święconą. A reszta? Spadnie na was kij tego, którego wybierzecie. Wszystko jedno którego. Wybór szatana został już w pierwszej turze dokonany – a który konkretnie jego sługa stanie na czele państwa polskiego, to już nie ma większego znaczenia. Za mało odczuliście bicz, który spadł na wasze grzbiety po podpisaniu specustawy 8 marca. Więc dostaniecie większy – od waszego wybrańca. Burze, ubóstwo, zniszczenie dóbr materialnych – czyli kary od Boga będą czymś łagodniejszym od cierpień, które zadadzą wam rządzący!
Jedyny ratunek znajdziecie w Tym, Którego teraz poniżacie, Którym gardzicie i przeciw Któremu głosujecie – ratunek w Jezusie Chrystusie – Królu!

Kto jest obecnie papieżem? Albo inaczej: czy MAMY obecnie papieża?

TAK, MAMY Papieża, który obecnie jest w więzieniu – choć niektórym wydaje się, że jest na modlitewnych wczasach… Czyli wniosek: w sensie praktycznym jakby nie mamy Ojca Świętego. Ale tylko w sensie praktycznym. W historii papieże byli więźniami, wygnańcami czy tak schorowani, że nie mogli praktycznie przewodzić Kościołem. Jednak papieżami byli do śmierci. Ale Bóg nas nie zostawił. Przeczytajcie koniecznie proroctwo św. Malachiasza. Lista numerowanych papieży kończy się na Benedykcie XVI – „chwała oliwki” (mi się ta „ksywka” kojarzy z Ogrójcem i z nieugiętym, nietchórzącym i miłującym św. Janem – chwała!). 2PapaBenedyktXVI

Potem przewodzić będzie Kościołem (wg Malachiasza) Petrus Romanus. Jednogłośnie i zawsze tłumaczono ten akapit, że na koniec wróci Papież początku – św. Piotr. I tak jest w istocie. Bóg nie zostawił nas sierotami i z nieba św. Piotr w praktyce przewodzi Kościołem! Nie do wiary? Nie zmuszam nikogo, by w to wierzyć. Ale obserwując działalność wielu ludzi szlachetnych na blogach, w polityce itd, którzy dzielnie zaczynają stawiać opór smrodowi wydobywającemu się z rządów na Watykanie, czy z polskiego pisu, to widać w tej działalności zorganizowaną czyjąś rękę. Tak, to Bóg, Duch Święty, ale ja czuję wyraźnie wewnętrzne prowadzenie św. Piotra. Czasem się uśmiecham, że nigdy nie było mnie stać, by wpaść na audiencję do Rzymu, a teraz wystarczy, że do św Piotra wewnętrznie zagadam i już mam audiencję 🙂

Polecam m.in. te proroctwa (bo jest ich więcej):

1. 22.07.2013, 20:17 – Matka Zbawienia: Ostatnia tajemnica fatimska nie została ujawniona, tak była przerażająca

2. „W czasie tego ucisku pewien człowiek, niekanonicznie wybrany, zostanie podniesiony do godności papieża.
Będzie się on starał w przebiegły sposób doprowadzić wielu do błędu i śmierci.
Wtedy zwielokrotnią się skandale, nasz zakon będzie podzielony i wiele innych zakonów będzie całkowicie zrujnowanych, ponieważ przystaną na błąd, zamiast się jemu sprzeciwić.”
Proroctwo Św. Franciszka z Asyżu z XIII wieku.

3. No i te wspomniane proroctwa św. MALACHIASZA

Malachiasz„(…) Gloria olivae.
In persecutione extrema S.R.E. sedebit Petrus Romanus, qui
pascet oues in multis tribulationibus : quibus transactis
ciuitas septicollis diruetur, et Iudex tremedus iudicabit po
pulum suum. Finis.”

„W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego, [na tronie] zasiądzie Piotr Rzymianin, który będzie paść owce podczas wielu cierpień, po czym miasto siedmiu wzgórz [Rzym] zostanie zniszczone i straszny Sędzia osądzi swój lud. Koniec.”

I najlepsze dla uczonych. Powalająca poziomem naukowym rozprawa na temat antypapieża

Susza w Polsce a woda święcona

kropielnica1Wylanie wody święconej z kościołów i usunięcie poświęcenia wody chrzcielnej w Wielką Sobotę zaowocuje karami Bożymi. Bóg nie da z siebie bez końca szydzić! Analogiczna paralela dotyczy święconek wielkosobotnich. Brak masowej możliwości poświęcenia pokarmów zaowocuje prawdopodobnie pierwszym większym brakiem żywności w naszych sklepach. Wydaje się, że jedynym ratunkiem jest przebłagalne nabożeństwo z poświęceniem wody np. na wszystkich mszach św. niedzielnych (w kościołach, w których nie uczyniono tego w Wielką Sobotę) i jak najszybsze nalanie wody święconej do kropielnic w kościołach. „Inaczej nie ma opcji nawet na kroplę deszczu.” (błędne „proroctwo” – poniżej wyjaśnienie)

Woda w przyrodzie daje życie, a woda święcona, chrzcielna daje Życie duszy nieśmiertelnej.

Nie łudźcie się! Geje i lesbijki zakpiły już sobie z Matki Bożej Częstochowskiej i pamiętacie chyba, co w nagrodę popłynęło Wisłą… A teraz w nagrodę będziecie mieli spękaną ziemię i pusto w brzuszkach.

Aktualizacja powyższego wpisu 6.05.2020. – Specjalnie nie zmieniamy treści powyższych rozważań, choć „proroctwo” jest fałszywe – właśnie mamy mnóstwo deszczów. Przypominamy, że piszemy jako zwykli ludzie rozmyślający, mający pewne ludzkie przypuszczenia, a nie jako wizjonerzy czy prorocy, bo nimi nie jesteśmy. Człowiek w swoich przeczuciach może się mylić. Póki co zdanie powyżej podkreślone na czerwono: „Inaczej nie ma opcji nawet na kroplę deszczu” i słowa o „spękanej ziemi” póki co się nie spełniają. Ale nie zdejmujemy rozważań mimo póki co błędnych ludzkich wniosków, bo wydaje się, że istota problemu słusznie powyżej jest przedstawiona. Woda, deszcze (lub ich brak) aktualnie mogą być bardziej szkodliwe niż pożyteczne – bardziej niż w ubiegłych latach. Jest bardzo zimno, deszcz nawilża ziemię ale duży chłód nie wróży dobrze tegorocznym zbiorom. W górach zawieje śnieżne – można uruchomić wyobraźnię, co się stanie, gdy śnieg zacznie bardzo gwałtownie topnieć? Czy woda będzie błogosławieństwem?

Aktualizacja z 22 czerwca 2020.

powodz

Widać już problemy z żywiołem wody – pierwsze powodzie, podtopienia, groźne burze. To są znaki Boże i kary za znieważanie Boga, za drwiny poprzez wylanie wody święconej z kropielnic:

kropielnica3

…powodzie i inne kataklizmy związane z wodą lub jej brakiem są nawet nie karą, ale logiczną konsekwencją wylania wody święconej z kropielnic i braku obrzędu poświęcenia wody chrzcielnej w czasie Wigilii Paschalnej! Najpierw trzeba przebłagać Boga za te świętokradztwa (aż dziwne, że żadnemu odpowiedzialnemu biskupowi czy proboszczowi nie uschła np. ręka…- dowód na wielką Bożą cierpliwość), nalać z powrotem wodę święconą i porządnie się NAWRÓCIĆ.

Dla tych, co nie wiedzą, co stało się w Wielką Sobotę i w Triduum:  Początek zniszczeń w Liturgii – pęknięcia w Triduum Paschalnym 2020