Ślepe posłuszeństwo? Przenigdy!

W sprawie ks. Uribe ukaranego za wierność doktrynie katolickiej, o którym szerzej pisaliśmy tutaj nastąpił zasadniczy zwrot. Wraz z ostatnim dniem stycznia ksiądz Uribe Medina wznowił posługę kapłańską.

„Ja, niżej podpisany kapłan diecezji Pereira, Luis Carlos Uribe Medina, po braterskim dialogu z moim biskupem, Rigoberto Corredor Bermudezem, dobrowolnie deklaruję, że chcę pozostać w posłuszeństwie i szacunku wobec Ojca Świętego Franciszka oraz mojego biskupa diecezjalnego, w ramach doktryny oraz Tradycji apostolskiej Kościoła” – przeczytać można w liście.

maxresdefault.jpgWarto zauważyć, jak pięknie i klarownie ujął ten kapłan swoje posłuszeństwo: „chcę pozostać w posłuszeństwie w ramach doktryny oraz Tradycji apostolskiej Kościoła„. Czyż to nie jest wzór dla wszystkich kapłanów a nawet i świeckich? Bo czyż można być posłusznym w złu? Św. Franciszek z Asyżu naucza: „I żaden człowiek nie może być zobowiązany na mocy posłuszeństwa słuchać kogokolwiek w tym, co jest wykroczeniem lub grzechem” (2LW 41)

Przywrócony do posługi kapłan powiedział swoim współpracownikom, iż biskup „rozpoznał swój błąd, przyjął argumenty księdza oraz ogłosił, że zakazuje w swojej diecezji udzielania Komunii Świętej rozwiedzionym żyjącym w nowych związkach oraz w tak zwanych wolnych związkach. Zadeklarował też wierność tradycyjnej katolickiej doktrynie”.

Zauważmy, że ten dzielny kapłan swoim posłuszeństwem doktrynie Kościoła (a nie ślepym posłuszeństwem w złu) wygrał wielką sprawę – obronił naukę Kościoła i Najświętszą Eucharystię przed profanacjami!!!
Read more: http://www.pch24.pl/kolumbia–ksiadz-wierny-doktrynie-kosciola-przywrocony-do-poslugi-kaplanskiej,49180,i.html#ixzz5IriSINXD

Reklamy

Każdy, kto chce się zbawić, musi pokutować

Mocne słowa w tytule, co? I w dodatku nie są herezją lub przesadą, bo powiedział je jeden z największych świętych na „maksa”, czyli…sami zresztą zgadnijcie jak się nazywa.

A oto Jego artykuł:

„Pewna akademiczka przynosi mi w Zakopanem broszurkę znanego w Krakowie p. Williama Rosego o YMCA i wspominając moją pod tym względem krytykę, mówi: „Ja w tym nic złego nie widzę”.

Wziąłem tę broszurkę i przejrzałem.

Autor, mimo oświadczenia, że sprawy dogmatyczne zostawia „specjalistom, księżom”, nie zostawił ich im jednak. Znalazłem tam bowiem naukę o odpuszczeniu grzechów przez modlitwę, a następnie twierdzenie, że mylili się w średnich wiekach wierni umartwiając swoje ciało.

Na ten sam temat miałem także sposobność mówić z pastorem protestanckim w mieście Nieszawie. I ten się wzdrygał (jak w ogóle protestanci) przed pokutą, a na uwagę, że święty Paweł wyznaje: „Karcę ciało moje i w niewolę podbijam, bym snadź drugim opowiadając sam nie był potępiony” 1 Kor 9,27 odrzekł, że tylko praktykował to św. Paweł sam, a inni nie są obowiązani go naśladować.

Wielu też w naszych czasach pragnęłoby poznosić wszelkie umartwienia, bo spodlony świat dzisiejszy szuka szczęścia w doczesnych, zmysłowych, a często i grzesznych przyjemnościach.

A jednak pokuta to nie tylko wyłączny przywilej św. Pawła, ani „błąd” średnich wieków, ale obowiązek i to ścisły obowiązek wszystkich, bo nikt nie jest bez grzechu. I nie „średnie” dopiero wieki zaczęły „błądzić”, ale od pierwszych wieków Kościoła wierni, posłuszni nakazom Chrystusa Pana, ujarzmiali swoje ciało.

Chrystus Pan sam pościł przez 40 dni na puszczy i nakazał pokutę pod grozą zatracenia. „Jeżeli pokutować nie będziecie, wszyscy pospołu zginiecie” (Łk 13,5). A święty Piotr naucza w świątyni: „Pokutujcie i nawróćcie się, by grzechy wasze były zgładzone” (Dz 3,19).

Pierwsi też już chrześcijanie spełniali uczynki pokutne, a nawet wielki post był im już znany. Wspomina o tym święty Augustyn (zm. 430), św. Jan Chryzostom (zm. 407), Orygenes (zm. 253) i św. Ireneusz (zm. 202). Zachęcają oni wiernych do gorliwego odbycia wielkiego postu i piętnują tych, którzy go nie zachowywali wedle ówczesnej surowości – przecież to jeszcze nie wieki średnie.

1408-maksymilian_3.jpg

 

Każdy więc, kto chce się zbawić, musi pokutować. „

św. Maksymilian Maria Kolbe

 

Herezje z Watykanu demaskowane przez uczonych

zniszczenie_Kosciola.jpg

Link do listu:

https://gloria.tv/article/Ry684pJyTJm13JHXbLYTpx2fW

Jedno muszę skomentować. To żaden papież tylko antypapież. Nawet gdyby był papieżem, to zgodnie z Prawem Kanonicznym (Kanon 188.4; 1917 Code of Canon Law) po popełnieniu pierwszej herezji  automatycznie przestaje nim być. A on tych świństw narobił już dużo, oj dużo!!!

Hierarchia kościelna wywrócona do góry nogami

benedykt2.gif„Ty jesteś Piotr, Opoka i na tej Opoce zbuduję Mój Kościół”

Oklepane, niby oczywiste słowa Pana Jezusa, ale w konsekwencji praktycznie zignorowane i nawet odrzucone. Dowody? Już piszę.

Czytałem kiedyś, że masoneria postawiła sobie m.in. taki cel, by pozmieniać nieco w praktyce zależności istniejące hierarchii władzy kościelnej. I tak ponoć masoni postanowili, że doprowadzi się do zwiększenia władzy poszczególnych episkopatów. Oczywiście, póki co, konferencje episkopatów miały zawsze bardzo wysoką władzę – trzecią (na drugim miejscu jest kolegium kardynalskie – np. w czasie Soboru) po każdorazowym następcy Opoki. Jednak pod jednym warunkiem: że decyzje – ustawy władz partykularnych (właściwie wszystkich władz Kościoła) winny być czynione w jedności z Papieżem. Taki szczegół…, który w ciągu ostatniego półwiecza stopniowo jakoś umykał. Jako pierwszym umknął episkopatom krajów zachodniej Europy, które wymyśliły sobie (było to bezpośrednio po Soborze Watykańskim II), że wprowadzą komunię na rękę, a żeby nie męczyć kapłanów – wprowadzą świeckich szafarzy i całą masę innych liturgicznych nowinek, które można z powodzeniem zamknąć w słowie: „profanacje”. Oczywiście święci Papieże – Jan XXIII i Paweł VI nie wydali żadnych zezwoleń na tego typu praktyki (późniejsi ani wcześniejsi też). Owszem, Paweł VI reagował na te nadużycia (a właściwie schizmę) czynione przez owe episkopaty próbując nie sprzeciwiać się wprost tylko je ograniczać, mając nadzieję, że zwykły zdrowy rozsądek położy temu tamę. Daleki jestem od krytyki posunięć jakiegokolwiek prawdziwego Papieża (zresztą taka krytyka jest grzechem) i pragnę się sprzeciwić tym, którzy uważają, że ów Papież postąpił niesłusznie, za łagodnie… Nawet, jeśli po ludzku może nam się tak wydawać, to nie mamy pojęcia, co by było, gdyby Papież stanowczo wziął „za mordę” nieposłusznych biskupów. Duch Święty, który działa poprzez każdego prawowitego Papieża wie, co robi. Kto wie, czy nie istniałaby już dziś w pełni rozwinięta schizma podobna do luterańskiej?! A może uznano by za świętych męczenników, nowoczesnych i „godnych podziwu” świeckich szafarzy Komunii św., którzy są uciskani przez „staroświeckiego” Papieża?! Może doszłoby do takich absurdów. Kto wie, czy dziś nie byłoby już normą, że w czasie Komunii św. wszyscy kapłani siedzą w eleganckich fotelach, a wyperfumowane panienki znieważają Najświętszy Sakrament???!!! 

Wracając do tematu to ta niezależność władzy biskupio-kardynalskiej od Papieża to był tylko jeden z postulatów kościelnej masonerii. Postanowiono też w przebiegły sposób podnieść rangę zwykłych proboszczów. Owoc tego ostatniego pomysłu zaczyna być widoczny dopiero dziś. Bo tak naprawdę, to proboszczowie nie są bardziej niezależni w sensie władzy. Tylko poplątało się to, komu są posłuszni. Otóż nie Papieżowi (piszę o częstych sytuacjach, co nie znaczy, że tak jest zawsze) tylko biskupom lub co gorsza zwykłym kurialnym gryzipiórkom. Jak to – czyżbym krytykował ślub posłuszeństwa?! Nie, ale trzeba czujności – bo jeśli biskup sprzeciwia się w tej czy innej materii prawdziwemu Papieżowi, czy po prostu Nauce Kościoła czy Ewangelii i namawia do współpracy w takiej ciemnej sprawie swoich podległych mu kapłanów, to w tych sprawach powinni oni się nie posłuchać. To nie biskupi czy kardynałowie wszyscy razem wzięci są Opoką Kościoła. Opoka jest jedna – Piotr i nikt więcej. Każdy, kto sprzeciwia się Opoce, choćby to był proboszcz, biskup czy setka kardynałów na raz, to wszyscy rozbiją się o Skałę – a za nimi zginą rozbici ci, którzy za nimi pójdą jak owce na rzeź.

Słyszy się też, że skoro Papież mianował biskupa, a biskup proboszcza, to z tego tytułu ci podwładni choćby nawet nie chcieli, to czynią dobrze. Czyżby wybraństwo odebrało im wolną wolę? Nie zapominajmy, że Judasza z Kariotu mianował apostołem sam Pan Jezus!

No dobrze, ale jak rozeznać, kiedy posłuszeństwo jest Nieposłuszeństwem? Chociażby mamy Ewangelię, mnóstwo świętych encyklik Jana Pawła II, niewiele, ale nasączonych intensywnie Prawdą dokumentów napisanych przez Benedykta XVI, mamy Katechizm Kościoła Katolickiego, Prawo Kanoniczne. Powinno wystarczyć, ale to jeszcze za mało. Jeśli nie będziecie się modlić, szczególnie na Różańcu i Koronką do Bożego Miłosierdzia to ciężka sprawa….. Prawdziwa wojna toczy się w sferze ducha i szatan jak lew ryczący krąży, a tu siła wiedzy i umysłu jest niewystarczająca – potrzeba modlitwy – dużo modlitwy! I pokory!

List Episkopatu przeciw Niedzieli Miłosierdzia Bożego!

Tak po prostu – przeciw. I przeciwko zatwierdzonemu uroczyście kultowi Bożego Miłosierdzia przez św. Papieża Jana Pawła II. (Sprzeciw wobec stosunkowo świeżej, ale już Tradycji Kościoła – czyżby apostazja na dobre???) Istotą tego kultu (to dla tych, co nie wiedzą lub zapomnieli) szczególnie w Niedzielę Bożego Miłosierdzia jest modlitwa właśnie o to Miłosierdzie Boże dla nas samych i całego świata. 

imagesDla zdziwionych. Przede wszystkim we wstępie listu KEP jest zachęta, by nie starać się o Boże Miłosierdzie dla nas i świata, bo rzekomo już je mamy w garści. Bzdura!!! Ile jest grzechu i cierpienia na świecie – każdy to widzi. List KEP wcale nie nawołuje (przypomina) o modlitwie prośby o Miłosierdzie Boże, tylko proponuje się namiastkę – pełnienie czynów humanitarnych. Podano nawet absurdalny przykład wspaniałej i wielkiej działalności Caritas jakoby pomoc otrzymało (aż!!!!) 2000 rodzin. Przecież to kropla w morzu wobec potrzeb pomocowych dla Syryjczyków.  Naprawdę potrzeba niewielkiej wiary, żeby zdać sobie sprawę, że o wiele więcej może Bóg w swoim Miłosierdziu zdziałać w sprawie Syrii i nie tylko może, ale i to uczyni jeśli będziemy się modlić dziś w godzinie Miłosierdzia Bożego (15.00) o łaski dla świata, niż gdy wrzucimy nawet stówę do puszki. Nie odżegnuję tu nikogo od dobroczynności, bo to można i należy czynić, ale bez jedności z Kościołem (sprzeciw Nauce Kościoła jest odłączaniem się od Kościoła), bez jedności z Bogiem i modlitwy to jest to warte mniej niż śmieci.

I jeszcze jedno. Kościół nie jest instytucją humanitarną i to nie jest Jego celem. Celem Chrystusowego Kościoła jest walka o zbawienie dusz, walka o każdego z nas, o każdego grzesznika, aby wszyscy dostąpili Bożego Miłosierdzia.

Uwaga na pisma Vassuli!

Na wstępie pragniemy zaznaczyć, że nie czujemy się uprawnieni do osądzania jakiegokolwiek prawdziwego czy fałszywego wizjonera, ani nawet „bawić” się w ogłaszanie o prawdziwości czy fałszywości przeróżnych proroctw. Jednak nie można przemilczeć wyrywkowo pewnych sformułowań, myśli, przesłań płynących z dzieł popularnie cenionych proroków. 

Vassula Ryden. Bardzo żałuję, że kiedykolwiek zajrzałem do jej dzieł (nie jest to osąd, tylko prywatne, subiektywne odczucie, do którego chyba mam prawo i chyba mogę się podzielić?). Jednak może być to dla kogoś pożyteczne. Otóż to, co najbardziej do dziś (ostatnim razem czytałem jej dzieła dobre 4 lata temu) wyrzuca mi pamięć, to rozpacz. Otóż bardzo mgliście w rozważanych tu dziełach przewija się myśl o trudnym czasie, który czeka ludzkość. Nie wiadomo co to za trudny czas, wszystko tu jest niejasne, wielu czytających odnosi wrażenie, że dotyczy to przygotowania do Powtórnego Przyjścia Chrystusa. Jednak w rozważanych księgach nie ma tego wprost na ten temat. Tyle, że coś zmierza do swojego końca, poprzez szereg cierpień, trudnych wydarzeń, po części zagłady ludzkości. Ale rozpacz nie wynika z przewidywania trudnych czasów. Otóż w pismach Vassuli przejawia się jak refren rozpaczstwierdzenie w rodzaju „potem już będzie za późno na nawrócenie”. Jest to bardzo niepokojące i może być zgubą dla wielu. Teraz, za krótki czas, ale potem już nie. W tym „potem” nie chodzi o rzeczywistość po śmierci, czy paruzji, bo wtedy rzeczywiście już będzie za późno, ale chodzi o wydarzenia trudne, poprzedzające Powtórne Przyjście Chrystusa. A przecież Pan Jezus będzie do samego końca, do Ostatniego Dnia walczył o przygarnięcie jak największej liczby zbawionych! Właśnie po to z postanowienia lub dopustu Bożego dotkną ludzkość wielkie cierpienia przepowiedziane w Księdze Apokalipsy – właśnie po to, by dać każdemu z nas czas i możliwość nawrócenia. Gdyby Bogu zależało na śmierci występnego to bez ceregieli mógłby już zakończyć istnienie tego świata. Jednak nie czyni tego, bo pragnie jeszcze wszystkie swoje dzieci uratować przed piekłem. W pismach Vassuli przeciwnie – „wybrańcy” (jak w sektach) mają się już teraz dobrze ustawić, bo potem, no właśnie, bo potem będzie już ciężko, za późno…. Pobożne życzenie, by już teraz być gotowym na przyjście Pana ma także sam Bóg. Ale realia są realiami i zdecydowana większość ludzkości wcale nie kwapi się z nawróceniem. I co z nimi? Już po nich? Zakwalifikowani do piekła??? Według pism Vassuli: owszem,tak. 

Ktoś powie, że co komu szkodzi taka „rozpaczliwa” pisanina? Teraz może nie. Ale gdy przyjdą (bo przyjdą) trudne godziny, to wspomnienie czytelników pism naszej bohaterki może kusić rozpaczą. Przecież to takie ludzkie – wszystko się wali, więc tylko się powiesić, wszak Vassula pisała, że i tak jest za późno!

Nie!!! Trzeba mieć zawsze nadzieję, nawet Ostatniego Dnia będziemy jeszcze mieli szansę na nawrócenie (oczywiście nie warto nadużywać cierpliwości i Dobroci Bożej, tak naprawdę nikt z nas nie wie, ile mu pozostało czasu). Nie zaprzepaszczajmy jej! 

A zobaczcie ile jest TUTAJ nadziei!

Arcybiskup stolicy pragnie uchodźców – trwają przygotowania do jednej światowej religii!

Dziwne to wszystko z tymi uchodźcami… Kto za tym stoi i po co? Kościół? Przecież prawdziwy katolicki Kościół nigdy nie pakował się w dziwadła. Ale tu jest gorzej. To nie dziwadło. Polska jest krajem jednolitym narodościowo i religijnie. Owszem, wielu Polaków żyje jak poganie, ale gdzieś na dnie serca niemal każdego spoganiałego Polaka drzemie poczucie przynależności do katolickiego Kościoła. I wrogowie Boga mają z20480836Q,Muzulmanie-w-kosciele.jpgproblem, bo jak tu doprowadzić do realizacji „wspaniałego” projektu sprzymierzonych sił zła w celu zawiązania nowej jednej światowej religii? We Francji i Włoszech nie ma problemu i ten plan wychodzi bardzo naturalnie. A w Polsce? Wszak w tym heretyckim zamyśle Polska jest cierniem w oku Fałszywego Proroka. Bo w Polsce tworzenie religii na fundamencie jedności z wyznaniami niechrześcijańskimi to jakaś dziwna sztuczność. Bo nasz kraj takich nie posiada (nie licząc nikłego odsetka), a tych nielicznych od zawsze traktuje się z życzliwością i szacunkiem. Można być dumnym, że jest się Polakiem!  Wracając do rzeczy, szatan chce oczywiście zniszczenia Polski i zawiązania także u nas nowej światowej religii. A tu potrzebna jest masa pogańskich uchodźców, którzy w niedalekiej przyszłości będą robić za tych, których podobno należy z ukłonami przyjąć do naszych rzymsko-katolickich kościołów. I o to tu chodzi. A więcej na temat tej jednej światowej religii znajdziecie tutaj. Nie życzę przyjemnej lektury, bo jest bardzo przykra, ale głupotą jest nie przyjmowanie Ostrzeżenia!

*artykuł powstał z powodu listu arcybiskupa warszawskiego na Wielki Post 2017

„Gość niedzielny” czyli piąta kolumna w Kościele?

Gdy aktualny Prezydent USA był w trakcie zaprzysiężenia to sataniści wyli. Nie tylko oni. Wszyscy słudzy szatana, łącznie z tymi, którzy udają, że mu nie służą. Wyły i wyją cały czas np. światowe media, tzw. opinia publiczna. Wyją, bo to naprawdę polityk Boży – wyjątkowy (choć nie jedyny) władca tego świata, który jest chrześcijaninem nie tylko z nazwy i czczych deklaracji (tak jak np. obecni politycy w Polsce). I to chrześcijanin heroiczny, bo bez wątpienia ryzykujący życie (tylko czekać na jakiś zamach – niestety…). Ale to, że wyją świeckie media nie dziwi. Dziwi fakt, że wyją gazety teoretycznie na wskroś katolickie jak tytułowy bohater tego artykułu, czyli nasz wspaniale niby katolicki „Gość Niedzielny”.  Otóż zwróciły moją uwagę dwa artykuły, ukazane w dnie ostatnie niedziele (12 i 19 luty 2017). Artykuły o Trumpie. Najpierw redaktor za światowymi mediami jednostronnie negatywnie pojechał po rzekomo błędnej decyzji prezydenta zza oceanu w sprawie muru między Stanami a Meksykiem. Łatwo dać się skusić na nagonkę w sprawie na pierwszy rzut oka super dziwnej. Stawianie muru między narodami bardzo źle się kojarzy w katolickim światku. Ale zanim jak małpa skrytykuje się kogoś (w dodatku „naszego”, bo prawdziwie chrześcijańskiego człowieka), to warto się 100 razy zastanowić czy nie zrobimy mu krzywdy bezrozumnym powtarzaniem cudzych opinii. Nie próbuję tu rozwiązywać problemu słuszności tej na oko dziwnej decyzji Trumpa, zwrócę jednak uwagę na kilka spraw. Otóż zastanówmy się po co ten mur. Ma on przede wszystkim utrudnić szalenie szkodliwą, grzeszną i zbrodniczą działalność mafii narkotykowej – i dotyczy to obydwu krajów. Pytanie czy mur jest najlepszym rozwiązaniem jest trudne, ale czy istnieje lepsze rozwiązanie? Znając obyczaje kolejnych prezydentów USA, to skończyć się może na interwencji militarnej. Czy katolicy nie powinni się cieszyć, że ów intrygujący mur może zapobiec kolejnej wojnie, albo przynajmniej narastającej fali zbrodniczej działalności mafii? Dlaczego się nie cieszą? Może już nie są katolikami? Warto zrobić sobie rachunek sumienia.

Kolejny artykuł w ostatnią niedzielę także bardzo mnie zszokował. Właściwie to jego tytuł zaczepnie ironiczny: „W co grają ludzie Trumpa” (czy coś w tym rodzaju – cytuję z pamięci). Artykuł został napisany z powodu zdrady (nazywajmy rzeczy po imieniu) jednego z doradców Trumpa. Winę za popełnione wykroczenie owego generała przypisano oczywiście Trumpowi. Jakże błyskawiczna reakcja naszego „gościa” na zamieszanie w szeregach władcy z USA! Jestem pełen podziwu. Prezydent błyskawicznie zdymisjonował problemowego człowieka, ale „gość” ze swoją krytyką i to niestety wcelowaną w Trumpa był jeszcze szybszy. Co za błyskotliwość!

Redaktorzy „Gościa Niedzielnego”: po której właściwie jesteście stronie i czyje „wycie” rozlega się z waszego piśmidła?

Prośba do tych, co widzą oszustwo na Watykanie

piorunDuch św. porusza serca i coraz więcej osób dostrzega największe oszustwo dziejące się na Watykanie – Fałszywy Prorok bezprawnie zasiada na tronie papieskim! Nie powinniśmy więc postępować jak prawie wszyscy i nazywać go „papieżem”, którym przecież nie jest (bo z tego kłamstwa niezwykle cieszy się szatan)!!! Również nie ma prawa przywłaszczać sobie imienia „Franciszka” (bo imię papieskie nadaje się tylko…papieżowi). Powinniśmy więc mówić i pisać na blogach np. Fałszywy Prorok lub antypapież. Ze strachu często oddaje się mu bezprawnie tytuł głowy Kościoła na ziemi – to jednak profanacja świętego słowa”Papież” dla dzieci Kościoła. Papież może być tylko jeden i jest nim Benedykt XVI – choć cierpiący, bez możliwości sprawowania urzędu. Zgodnie z proroctwem św. Malachiasza Kościołowi przewodzi teraz praktycznie św. Piotr z nieba, ale na ziemi Papież może być tylko jeden.

22.07.2013, 20:17 – MATKA ZBAWIENIA: OSTATNIA TAJEMNICA FATIMSKA NIE ZOSTAŁA UJAWNIONA, TAK BYŁA PRZERAŻAJĄCA

Starajmy się zawsze pisać i mówić prawdę, nawet w najmniejszych słowach. Świadczenie o Prawdzie jest trudne i sprowadza kpiny, szyderstwa, niezrozumienie, ale to jest prawdziwa droga chrześcijanina niosącego krzyż wraz z Chrystusem. Módlmy się więc o odwagę w dawaniu świadectwa, a Pan Bóg z pewnością udzieli nam tego Daru.

Bez wiary w istnienie grzechu człowiek nie może służyć Bogu

„Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie”

Dzisiaj mówienie o nawróceniu, pokucie i grzechu jest w społeczeństwie świeckim niedozwolone, ale co najgorsze – w Kościele katolickim również! Bo w praktyce co słyszy się z ambon, z listów pasterskich? Generalnie wszystko utrzymane jest w takim tonie: „jest dobrze, może być tylko lepiej, uświęcajmy się i wszystkich czeka niebo”. Nie ma mowy o nazywaniu grzechów grzechami, o potrzebie pokuty i nawrócenia, o spowiedzi. W konfesjonałach prawie nie ma kapłanów, no i ludzi też. A świat pogrąża się w ciemności grzechów jakich jeszcze nie było…

mid_17352.jpgDo tych, co uważają, że nie muszą się nawracać, bo chyba nie mają z czego, św. Jan Chrzciciel woła: „Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca.”

A to słowa do tych, którzy mają choć trochę pokory i uznają, że są słabi i grzeszni:

„Grzech jest faktem. Istnieje i będzie nadal istniał do czasu Powtórnego Przyjścia Chrystusa. Dzieci Boga, które rozumieją Dziesięć Przykazań ustanowionych przez Niego, będą wiedziały, że człowiek musi prosić Boga o przebaczenie za każdym razem, gdy zgrzeszy. Nic nie szkodzi, że stale na nowo odnajduje on Boga i błaga o Jego przebaczenie, ponieważ jest to jedyny sposób, aby pozostać z Nim w jedności. W ten sposób otrzymacie wiele Łask, dojrzejecie i zamieszkacie w Świetle Boga.

Człowiek musi zaakceptować swoją słabość z powodu istnienia grzechu. Musi przyjąć, że grzech może oddzielić go od Boga. Kiedy nie akceptuje tego faktu, to mówi, że jest równy Bogu. Bez wiary w istnienie grzechu człowiek nie może służyć Bogu. To właśnie wtedy rozdział pomiędzy duszą a jej Stwórcą staje się coraz większy, aż dojdzie do braku łączności między człowiekiem a Bogiem.”

27.09.2014, 19:20 – MATKA ZBAWIENIA: GRZECH JEST FAKTEM. ISTNIEJE I BĘDZIE NADAL ISTNIAŁ DO CZASU POWTÓRNEGO PRZYJŚCIA CHRYSTUSA