Prośba do tych, co widzą oszustwo na Watykanie

piorunDuch św. porusza serca i coraz więcej osób dostrzega największe oszustwo dziejące się na Watykanie – Fałszywy Prorok bezprawnie zasiada na tronie papieskim! Nie powinniśmy więc postępować jak prawie wszyscy i nazywać go „papieżem”, którym przecież nie jest (bo z tego kłamstwa niezwykle cieszy się szatan)!!! Również nie ma prawa przywłaszczać sobie imienia „Franciszka” (bo imię papieskie nadaje się tylko…papieżowi). Powinniśmy więc mówić i pisać na blogach np. Fałszywy Prorok lub antypapież. Ze strachu często oddaje się mu bezprawnie tytuł głowy Kościoła na ziemi – to jednak profanacja świętego słowa”Papież” dla dzieci Kościoła. Papież może być tylko jeden i jest nim Benedykt XVI – choć cierpiący, bez możliwości sprawowania urzędu. Zgodnie z proroctwem św. Malachiasza Kościołowi przewodzi teraz praktycznie św. Piotr z nieba, ale na ziemi Papież może być tylko jeden.

22.07.2013, 20:17 – MATKA ZBAWIENIA: OSTATNIA TAJEMNICA FATIMSKA NIE ZOSTAŁA UJAWNIONA, TAK BYŁA PRZERAŻAJĄCA

Starajmy się zawsze pisać i mówić prawdę, nawet w najmniejszych słowach. Świadczenie o Prawdzie jest trudne i sprowadza kpiny, szyderstwa, niezrozumienie, ale to jest prawdziwa droga chrześcijanina niosącego krzyż wraz z Chrystusem. Módlmy się więc o odwagę w dawaniu świadectwa, a Pan Bóg z pewnością udzieli nam tego Daru.

Reklamy

Bez wiary w istnienie grzechu człowiek nie może służyć Bogu

„Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie”

Dzisiaj mówienie o nawróceniu, pokucie i grzechu jest w społeczeństwie świeckim niedozwolone, ale co najgorsze – w Kościele katolickim również! Bo w praktyce co słyszy się z ambon, z listów pasterskich? Generalnie wszystko utrzymane jest w takim tonie: „jest dobrze, może być tylko lepiej, uświęcajmy się i wszystkich czeka niebo”. Nie ma mowy o nazywaniu grzechów grzechami, o potrzebie pokuty i nawrócenia, o spowiedzi. W konfesjonałach prawie nie ma kapłanów, no i ludzi też. A świat pogrąża się w ciemności grzechów jakich jeszcze nie było…

mid_17352.jpgDo tych, co uważają, że nie muszą się nawracać, bo chyba nie mają z czego, św. Jan Chrzciciel woła: „Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca.”

A to słowa do tych, którzy mają choć trochę pokory i uznają, że są słabi i grzeszni:

„Grzech jest faktem. Istnieje i będzie nadal istniał do czasu Powtórnego Przyjścia Chrystusa. Dzieci Boga, które rozumieją Dziesięć Przykazań ustanowionych przez Niego, będą wiedziały, że człowiek musi prosić Boga o przebaczenie za każdym razem, gdy zgrzeszy. Nic nie szkodzi, że stale na nowo odnajduje on Boga i błaga o Jego przebaczenie, ponieważ jest to jedyny sposób, aby pozostać z Nim w jedności. W ten sposób otrzymacie wiele Łask, dojrzejecie i zamieszkacie w Świetle Boga.

Człowiek musi zaakceptować swoją słabość z powodu istnienia grzechu. Musi przyjąć, że grzech może oddzielić go od Boga. Kiedy nie akceptuje tego faktu, to mówi, że jest równy Bogu. Bez wiary w istnienie grzechu człowiek nie może służyć Bogu. To właśnie wtedy rozdział pomiędzy duszą a jej Stwórcą staje się coraz większy, aż dojdzie do braku łączności między człowiekiem a Bogiem.”

27.09.2014, 19:20 – MATKA ZBAWIENIA: GRZECH JEST FAKTEM. ISTNIEJE I BĘDZIE NADAL ISTNIAŁ DO CZASU POWTÓRNEGO PRZYJŚCIA CHRYSTUSA

Pan Jezus przyjdzie powtórnie w chwale za życia naszego pokolenia!

Większość, po przeczytaniu tytułu zakrzyknie: „herezja! Kolejni wizjonerzy i fałszywi prorocy od daty przyjścia Chrystusa!”. No właśnie – wszyscy czepiają się tej daty Powtórnego Przyjścia Pana. Zwróćmy uwagę na dzisiejszą Ewangelię i nieprzypadkowe podkreślenia z mojej strony:

gtrtytCzuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie„.

Współcześni uczeni w piśmie wyzywają nas od heretyków za to, że propagujemy Księgę Prawdy, a jeden z największych zarzutów to ten, że głosi ona nadejście Dnia Pańskiego za życia naszego pokolenia. Czyli, że określona tu jest data paruzji z dokładnością mniej więcej do kilkunastu lat! Zwróćmy uwagę, że w Ewangelii jest mowa o dniu, chwili czy dokładnej dacie których nie wolno nam znać. Ale przecież my nie wiemy nawet dziesięciolecia! Księga Prawdy jest napisana tak po mistrzowsku (a raczej po Bożemu), że żaden człowiek nie jest w stanie nawet domyślać się, czy to będzie za 2 lata czy np. za 20lat. Jedno Bóg nam ujawnił, że przyjdzie za życia tego pokolenia (a chyba Bóg ma do tego prawo? Któż może Mu zabronić mówić o Swoich planach?).

Wyobraźmy sobie, że wychodzi nowe prawo, że policjanci zamiast zbierać na „suszarkę” samochody przekraczające pięćdziesiątkę, będą zbierać kierowców na „oko”. Dla jednego 10 na godzinę to złamanie przepisu, a dla drugiego jeszcze 120 jest ok! Prawda, że absurd?! Tak samo tu. Pan Jezus mówi, że nieznana jest data, dzień a nawet godzina – czyli bardzo precyzyjne umiejscowienie w czasie. A czyż podanie przybliżenia daty Jego przyjścia z dokładnością do co najmniej nastu lat jest złamaniem tej Jego wypowiedzi?!

Oczywiście to, że nasz Pan uprzedza nas, że niedługo (może za kilka, za kilkanaście, a może dziesiąt lat) przyjdzie w chwale, świadczy o Jego wielkim Miłosierdziem! Mamy szansę i to realną powstać ze snu i przygotować się, by nie być odrzuconym i to na zawsze!

Co mamy robić? Na początek choćby to jedno z dzisiejszego św. Pawła:

„(…)nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom

Dogadzając żądzom! Już od wielu lat naucza się tego w naszych kościołach: „Dbajmy o siebie, o swoje ciało, bo ono zmartwychwstanie itd itd itd….. ” Dziś pewien ksiądz zaproponował kilku parafianom, by przychodzili w niedzielę nie na Mszę św. ranną, ale południową po to, by mogli się lepiej wyspać. Czyli wylegiwać w łóżku prawie do południa??? Zostawiam bez komentarza.

PS. a tak na marginesie warto sprawdzić, czy wieniec adwentowy jest zaakceptowany przez Kościół katolicki, bo co do jednego można być pewnym, że rubryki zabraniają ozdób szczególnie w prezbiterium w okresach pokutnych!

Fałszywa Intronizacja-obłuda, obłuda, obłuda!

Same piękne słowa i deklaracje nie wystarczą. Jeśli nie idą za nimi czyny, to stają się one obłudnym policzkiem wymierzonym Zbawcy. Tak jak przy Cierniem Ukoronowaniu szydzono z naszego Pana mówiąc: „Witaj, Królu Żydowski!”. Pytam – pobrane-1czy w takim razie ówcześni bogobójcy uznawali Go za króla??? Skoro za słowami muszą iść czyny, to w tym samym czasie, co napisano akt intronizacji, dopuszczono do bluźnierczego spektaklu na obchodach 1050-lecia chrztu Polski. Nie tylko dopuszczono, ale podobno Konferencja Episkopatu patronowała temu wydarzeniu. I nie pomogły liczne protesty wiernych… A teraz po paru miesiącach jest dużo, dużo gorzej! Przecież Episkopat swoim autorytetem przeciwstawił się życiu nienarodzonych dzieci i między innymi z tego powodu większość posłów PiS odrzuciła projekt wspaniałej ustawy obrony Nienarodzonych dzieci. Zarówno władze kościelne jak i państwowe opowiedziały się jawnie i pewnie za cywilizacją śmierci. A kto jest królem świata śmierci i grzechu? Na pewno nie Chrystus. „…Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie.” J 14,30

W  Ewangelii mamy zwrot o „księciu tego świata (szatanie), który zostanie precz wyrzucony”. I został wyrzucony z wielu serc przez Zbawczą śmierć Chrystusa na Krzyżu. Ale w naszej Ojczyźnie nie został wyrzucony, bo przez czyny władz cywilnych i kościelnych został nawet osadzony na tronie Polski! I czy Chrystus może tak zanieczyszczony tron przyjąć?! Zwróćmy uwagę, że w pismach Sługi Bożej Rozalii Celakówny jest wyraźnie zwracana uwaga, że nie może być rozdźwięku między aktem Intronizacji a stanem faktycznym wyborów i moralności Polaków. I choćby naprawdę tekst Intronizacji nie był fałszywy i zwodzący, to Pan Jezus w obecnym czasie (przy tych szatańskich prawach i zbrodniach) i tak nie przyjął by tronu królewskiego w naszym kraju.

Podsumowując: wobec takich strasznych czynów i jawnych zdrad Chrystusa taka „Intronizacja” wydaje się czymś strasznie obłudnym i najboleśniejszym! To tak, jakby ktoś powiedział: „kocham Cię”, a w tym samym czasie ośmieszał Cię za plecami. Prawie 2000 lat temu ktoś nawet pocałował Chrystusa w policzek…

Nie dajmy się więc oszukać obłudnej Intronizacji. Można przypuszczać, że jest to tylko substytut prawdziwej Intronizacji, aby zneutralizować działalność ruchów działających w tym kierunku. Albo co gorsza sądząc na podstawie brutalnych faktów, może to być przykrywka do rzeczywistej satanistycznej intronizacji popełnionej w ukryciu. Więc bądźmy czujni!

11.listopad 2016 – czarny piątek dla Polski

pobrane.jpgW miejsce niepodległości kolejna, znacznie głębsza niewola. Na ostatnie wydarzenia w Polsce niebo odpowiedziało wyjątkowo mroczną, smutną i płaczliwą jesienią. Jakie wydarzenia? Oprócz pojedynczych aktów profanacji (m.in. jakiś spektakl w Bydgoszczy, podejrzana „Wielka Pokuta”) zaistniała poważna, a może nawet najważniejsza sprawa dla niepodległości i „być albo nie być” naszej Ojczyzny. Jest to sprawa obrony życia nienarodzonych polskich dzieci. I tu szok na skalę nieznaną chyba na całym świecie – prawicowy rząd katolickiego kraju za namową jego duszpasterzy (KEP !!! ) odrzuca inicjatywę ustawodawczą obrońców życia! Jak niegdyś Cezar Neron chcąc ostudzić buntownicze zapędy rodaków, proponował im atrakcyjne igrzyska, tak dziś przedstawiciele oficjalnej hierarchii Kościoła w Polsce zaproponowali nam nowe święto kościelne – 11 listopada i… kiełbasę w piątek. Jednak najbardziej wpływowi pasterze nie mają takiego prawa – ani w ustanawianiu rangi święta cywilnego jako kościelnego, ani tym bardziej dyspensy od postu. Druga sprawa, że to i tak pryszcz w porównaniu do krwi przelewanej przez najbardziej bezbronnych. Oj, módlmy się za biednych pasterzy polskich…

Zwróćmy uwagę na proroctwa mówiące o tym, że już wkrótce dojdzie do jedności władz kościelnych i cywilnych. A raczej już do tego doszło – np. w wiejskich kościołach można usłyszeć ogłoszenia wójta duszpasterskie (jak w kawale – Don Camillo zapadłby sięm pod ziemię); na najwyższym szczeblu kościelnym i cywilnym panuje zgodność co do aborcji, wspólnego świętowania w Świątyni Opatrzności. I tym sposobem wszyscy będą imprezować chyba w najtragiczniejszej chwili dla naszej Ojczyzny. Świetna zabawa kosztem krwi nienarodzonych.

„…Mój Kościół popełni cudzołóstwo z książętami świeckiego świata, co doprowadzi do unii, która jest wstrętna Bogu i jest obrzydliwością w Jego Oczach.”  paruzja.info

Czy wszyscy zmartwychwstaniemy???

Mówi się powszechnie: „Wszyscy zmartwychwstaniemy, więc super”. To jest współcześnie bardzo popularna opinia/nauka czy raczej herezja w naszych katolickich kościołach, szkołach….Ale w czym tkwi problem? Dzisiejsze czytanie – opis męczeństwa Machabeuszów daje wiele światła. „Lepiej jest nam, którzy giniemy z ludzkich rąk, a którzy w Bogu pokładamy nadzieję, że znów przez Niego będziemy wskrzeszeni. Dla ciebie bowiem nie ma wskrzeszenia do życia„.  – Jakże często zupełnie co innego spada teraz z ambon! Wmawia się, że bez względu na to jak żyjemy czy żyli nasi zmarli, to zmartwychwstaniemy (i jeszcze inne dziwadło-przy okazji pomija się problem zbawienia). Czwarty brat (Machabeusz) zwracając się do okrutnego króla mówi mu, że nie zmartwychwstanie?! Niezupełnie – „nie ma wskrzeszenia do życia” oznacza nie to, że nie ma dla niego wskrzeszenia, ale wskrzeszenia do Życia – Życia w Bogu, w niebie. Właściwie to samo mówi Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania„. Specjalnie podkreślam powyższe zdanie, bo interpretując je dosłownie można by przyjąć, że zmartwychwstaną tylko zbawieni. 344878_pxDas_Jngste_Gericht_Memling_34.jpgNie, na innym miejscu nasz Pan mówi o zmartwychwstaniu do Życia i zmartwychwstaniu do potępienia. Ale to drugie jest tak straszne, że po ludzku rzecz biorąc lepiej, żeby tego rodzaju zmartwychwstania nie było. Można się chyba domyślać, że tak myślą też potępieni w piekle – nie sądzę, że życzą sobie by mieć z powrotem swoje ciało, bo przecież jak zmartwychwstanie, to po to by straszliwie cierpieć wraz z potępioną duszą!!!!

Podsumowując: Nie dajmy się zwieść przewrotnym naukom zamydlającym nam wiarę w istnienie i straszliwą rzeczywistość – realność wiecznego potępienia! Św. s. Faustyna gdy miała widzenie piekła zobaczyła, że najwięcej jest tam dusz, które w jego istnienie nie dowierzały!

„…Dzisiaj żaden Mój sługa – powołany, by Mi służyć – nigdy nie nawiązuje do istnienia Piekła. Samo wspomnienie słowa Piekło wprawia w zakłopotanie Moje wyświęcone sługi, gdyż boją się oni ośmieszenia, które by ich spotkało ze strony świeckiego społeczeństwa, które zostało oszukane. Piekło jest domem dla wielu biednych dusz i jak bardzo boli Mnie, gdy widzę niczego nie podejrzewające dusze, które wpadają w otchłań przerażenia, w chwili brania przez nich ostatniego oddechu. (…) Duszom będzie mówiło się że wszystkie dzieci Boże, gdy żyją rozsądnym i godnym życiem – niezależnie od tego czy wierzą w Boga czy nie, otrzymają Życie Wieczne. Ale to będzie kłamstwo. Nie ma powrotu z piekła. Ono jest na wieczność. „

12.01.2014, 20:28 – WKRÓTCE PIEKŁO ZOSTANIE FORMALNIE UZNANE ZA MIEJSCE, KTÓRE NIE ISTNIEJE

Co nieco o faryzeuszach, którzy wcale nie wyginęli

Dzisiejsza Ewangelia traktowana jest przez większość jak bajka. Faryzeusz i celnik to bohaterowie tacy jak hobbici w powieści Tolkiena. Bo niby gdzie można ich spotkać?  Podobno wyginęli! Generalnie wszyscy należymy do trzeciej, nieznanej niemal w Ewangelii kategorii ludzi. Czyli do images2.jpggrupy takich tam przyzwoitych, normalnych, nowoczesnych, porządnych, wierzących katolików itd. Trochę przesadzam, bo owszem istnieją (w naszym pojęciu) celnicy – to szumowiny, pijaczki, bandziorki, tylko tak się składa, że nie o nich jest w dzisiejszej Ewangelii. Co do faryzeuszy, to owszem myślę, że niektórzy tu piszący, czy pozwalający sobie na jaskrawe dawanie świadectwa prawdziwego życia chrześcijańskiego  wśród bliskich, otrzymują od wielu ten „wspaniały” tytuł faryzeusza. Oczywiście z zabarwieniem totalnie negatywnym, w celu upokorzenia, wyśmiania. Koniec końców uważa się, że faryzeusz i celnik to jakieś marginalne patologie, a my, prawie wszyscy, to porządni i właściwie święci (oczywiście ten ostatni przymiotnik zręcznie ukrywamy przed sobą samym, żeby udawać pokorę…).

A właśnie, że nieprawda! „Słowo Boże trwa na wieki!” I to Słowo Boga (dzisiejsza niedziela) zwraca nam uwagę, że albo jestem faryzeuszem albo celnikiem i kropka. Albo uznaję, kim naprawdę jestem i szczerze żałuję i wewnętrznie uniżam się przed Bogiem (i wypadałoby na zewnątrz też…) – albo nie! Nie ma w nas tego uniżenia? No, uświadomiona pycha to już początek pokory. Albo uznajesz się za faryzeusza? To już dobrze, że widzisz, że stawiasz się jak koleś samego Boga i widzisz swoją wewnętrzną arogancję, wyniosłość, pewność siebie. Ale niestety najczęściej tak jest, że pycha całkowicie zaślepia i człowiek nie ma pojęcia, że jest faryzeuszem!!! I to jest największe niebezpieczeństwo! A jeśli nie chcesz przyjąć, że jesteś albo faryzeuszem albo celnikiem i zakładasz przynależność w sobie do trzeciej kategorii o której nie mam mowy w dzisiejszej Ewangelii, to jesteś w błędzie… I to jednak oznacza, że w istocie należysz do jednej z tych kategorii – niestety do tej gorszej, czyli faryzejskiej… (dobrze, że przez internet nie można dostać zgniłym pomidorem). Dla chętnych jeszcze mamy cytat na temat faryzeuszy z Księgi Prawdy:

Faryzeusze nie mogli zrozumieć znaczenia pokoryNie mogli zaakceptować tego, jak działa Bóg, że nie wywyższa potężnych czy najbardziej doświadczonych przywódców religijnych w Jego Kościele, aby przez nich ujawnić swoje plany lub ostrzec swoje dzieci. Bóg wybrał proste, pokorne i szczodre serca, aby przekazać swoje ostrzeżenia dla ludzkości. Podniósł słabych i wywyższył ich przez cierpienie, którym oczyścił ich serce, aby mógł się z nimi porozumiewać. Dzięki temu jest mało prawdopodobne, aby ludzka pycha ze strony proroka przeszkadzała w przekazywaniu Prawdy. Odrzucili Jana Chrzciciela i zamordowali go. Zamordowali dawnych proroków. Znęcali się nad wybranymi duszami przez które Bóg się porozumiewał z ludźmi. Czy myślicie, że w waszym, dzisiejszym świecie będzie cokolwiek inaczej? Czy wy, Moi oddani naśladowcy i wy, którzy uważacie się za ekspertów w Moim, Chrześcijańskim Kościele lub innych Kościołach, którzy wierzycie w Mojego Ojca Przedwiecznego, przyjmiecie dzisiaj Słowo Boże? Nie. Zrobicie dokładnie to z prorokami, prawdziwymi prorokami, co od początku z nimi robiono. Będziecie oczerniać ich w Imię Mojego Ojca.

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na (polskiej) ziemi, gdy przyjdzie?

Pozwoliłem sobie na ten nawias (polskiej) w cytowanym fragmencie dzisiejszej Ewangelii, bo zwróciło dziś naszą uwagę smutne spostrzeżenie. Otóż wydaje się, że to właśnie Polska jest najbardziej teraz atakowana przez piątą kolumnę Kościoła (czyli masonerię). I co gorsza w obliczu coraz bardziej jawnych zgorszeń katolicy są jak w śpiączce. Nic nie rozumieją, nic nie widzą…. Odnosi się wrażenie (wrażenia to nie osądy), że po prostu nie wierzą. Nie wierzą, bo się nie modlą. Owszem, wielu często chodzi do kościoła, wielu czymś po trochu się modli, a bardzo, bardzo niewielu modli się porządnie i systematycznie choć jedną częścią Różańca dziennie i Koronką do Bożego Miłosierdzia. 

Co mają widzieć? Jeśli zadajecie to pytanie, to zastanówcie się, czy aby nie należycie do tej zaspanej grupy. Ale dobrze, wymienię parę przykładów:

  1. Odrzucenie ustawy zakazującej aborcji, w czym walnie przysłużyli się ci, co z urzędu nawet powinni się starać  o obronę życia – czyli najbardziej wpływowi członkowie Episkopatu (bo nie wierzę że wszyscy). Kościół za śmiercią? Nie – to następcy jednego z apostołów lubiącego 30 srebrników. Dobrze, że nie znamy konkretnych nazwisk z krwią dzieci na rękach, bo to trudno wybaczyć – a trzeba i trzeba się bardzo za nich modlić. Bardzo. Ich odpowiedzialność jest ogromna. PiS jest tylko pionkiem w tej zagrywce.
  2. Zarówno sam wielki ogólnonarodowy akt przebłagania, jak i wydarzenia owej „pokutnej” nocy na Jasnej Górze powinny dać wiele do myślenia.
  3. Dzisiejszy dziwny List części pasterzy czytany w kościołach. Jego pokrętną ideę w stosunku do intronizacji można określić słynnym wałęsowym: „jestem za, a nawet przeciw”

katakumby.jpg

I tak w trybie jednostajnie przyspieszonym czy wręcz lawinowym mamy przygotowania do totalnego zniszczenia Wiary i Kościoła katolickiego w Polsce. Czas na katakumby już blisko – i to chyba będziemy pierwsi po Bliskim Wschodzie!

smród w Wielkiej Pokucie narodowej!

Nawet tu. Już nie dają żyć. Podam tylko kilka przykładów tego smrodu – nie chcę więcej o tym myśleć i pisać bo śmierdzi za mocno i można się zatruć… Fu!!!!

Sam początek wielkiego aktu pokuty. Polska to (chyba…) najbardziej katolicki naród świata. W chrześcijaństwie, w odróżnieniu od innych religii czcimy nie tylko Boga Ojca Stworzyciela, ale także Syna i Ducha Świętego. A nawet można powiedzieć, że w jakimś sensie punkt ciężkości chrześcijaństwa lokuje się w Drugiej Osobie Trójcy Przenajświętszej – Jezusie Chrystusie (proszę się mnie teologicznie nie czepiać – oczywiście jest równość wszystkich Trzech Osób, jednak upraszczam teraz moją myśl ze względu na szczególne posłannictwo chrześcijańskiej religii). To właśnie wiara lub niewiara w Jezusa Chrystusa kwalifikuje nas do zbawienia lub potępienia. A tu pierwszy punkt wielkiego aktu przebłagania czytanego chyba we wszystkich kościołach w Polsce głosi, że jesteśmy religią nie różniącą się od innych wyznań monoteistycznych! Wniosek? Niewiara w Chrystusa nie jest czymś złym czy groźnym. Katolicy, już nie musicie wierzyć w Chrystusa, by być zbawionymi! Oczywiście, że musicie, dlatego błagam: czuwajcie, bo nawet nasze najświętsze sanktuarium wykorzystuje się, by zniszczyć Waszą Wiarę! Nie dajcie się!

I jeszcze tylko jedna rzecz. A właściwie brak. Wymieniono wiele strasznie syfiastych grzechów (zastanowiłbym się sto razy, gdybym miał swoim dzieciom o takich obrzydliwościach powiedzieć – a tu wszystkie polskie, pobożne dzieci dowiedzą się o tym w kościołach…), a pominięto inne, bardziej drążące ducha Narodu. Np. wymieniono grzechy seksualne przed i poza małżeństwem – a co z powszechnie praktykowaną antykoncepcją często właśnie w ramach pożycia małżeńskiego?! Przecież takie pożycie jest niegodziwe, jest ogromnym grzechem wielu polskich rodzin. Przeoczono? Jest więcej takich przeoczeń, ale teraz niech się inni wczytują, ja mam już dosyć. Śmierdzi, śmierdzi, śmierdzi….

 

ANTY-wdzięczność: z wdzięczności, że żyję, to zabijam!

Trudno znaleźć przymiotnik w naszym języku, który oddałby w pełni postawę zupełnie przeciwną do wdzięczności. „Niewdzięczność” – czyli po prostu brak wdzięczności, to dziś zbyt płytkie określenie postaw moralnych wielu współczesnych katolików. W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy o dziewięciu trędowatych, którzy po prostu nie okazali wdzięczności. Dzisiejsza sejmowa „dziewiątka” nie tylko nie okazała wdzięczności, ale…!

pobrane.jpgBo jakimiż słowami można określić postawę ludzi deklarujących się publicznie jako katolicy, wybranych do sejmu przez katolicki elektorat, którzy z „wdzięczności” za wyniesienie ich do wysokich godności i stanowisk stanęli po stronie współczesnej Targowicy i wsparli swoim anty-głosowaniem morderców polskich dzieci?!!! I nie tylko za swoje stanowiska i pozycję społeczną powinni być wdzięczni. Powinni (głównie postawą i czynami, a nie obłudnym i oszukańczym pustosłowiem) dziękować, że żyją…. A dzięki komu? Wielu z posłów pewnie żyje tylko dlatego, że w przeszłości naszej Ojczyzny było wielu, którzy bronili życia polskich dzieci – szczególnie nienarodzonych. Kto wie, ilu spośród współczesnych targowiczan żyje tylko dzięki temu, że ich matka nie miała możliwości ich zabicia, bo znalazł się ktoś, kto swoim słowem, modlitwą czy nawet darem pieniężnym spowodował, że do aborcji na nim nie doszło? Kiedyś słyszałem czarny dowcip: „jak cię widzę, to jestem za aborcją”. Jest jakieś ziarenko prawdy w tym strasznym kawale. Można by się Pana Boga spytać – dlaczego pozwoliłeś żyć temu czy tamtej, skoro wiedziałeś, że stanie się zabójcą? Klucz chyba tkwi jedynie w dzisiejszym Słowie Bożym z listu świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza:

„Jeśli my odmawiamy wierności, On (Chrystus) wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego.”       

***   „(…) Aborcja, morderstwo w Oczach Boga, będzie wymuszane na wszystkich narodach, jako wyraz buntu wobec Ojca Wszechmogącego, Boga Najwyższego. Jeśli akceptujecie tę niegodziwą obrzydliwość, jesteście winni straszliwego grzechu. Grzech aborcji jest grzechem śmiertelnym i odpowiedzialni za to będą palili się w ogniu Piekła na wieczność.(…)” 

01.05.2013, 20:25 – GRZECH ABORCJI JEST GRZECHEM ŚMIERTELNYM I ODPOWIEDZIALNI ZA TO BĘDĄ PŁONĘLI W OGNIU PIEKŁA NA WIECZNOŚĆ